"Wszyscy mają prawo do mej miłości, do mej pracy i opieki i wszystkim chcę służyć, wszystkimi się zająć, aby wszystkich Chrystusowi pozyskać", ale "nie odmawiajcie Bogu żadnej ofiary".

Trzeba apostołów na wielką miarę

Od Redakcji: Adresat poniższego listu, o. Justyn Figas, franciszkanin, to nietuzinkowa postać Polonii amerykańskiej. Twórca pierwszego na świecie katolickiego programu radiowego w języku polskim "Godzina Różańcowa" (1931 r.), którego u schyłku jego życia słuchało w USA i Kanadzie 5 milionów Polaków. Bez wątpienia "apostoł na wielką miarę", "apostoł nowych, wielkich czasów", o których upomina się w swoim liście ks. kard. August Hlond. Sługa Boży wiedział, że świat po kataklizmie II wojny światowej będzie potrzebował reewangelizacji, a zwłaszcza Polska, która musi odrodzić się "w wielkości i potędze ducha", by spełnić swoją misję wobec innych narodów. Dokonają tego dzieła mocarze ducha i słowa, także apostołowie mediów.

Trzeba apostołów na wielką miarę
List ks. kard. Augusta Hlonda do o. Justyna Figasa OFMConv w Buffalo,
Lourdes, 1942 r.

Wielebny i Drogi Ojcze,
Pyta mnie Ojciec o moje zdanie w sprawie wypadków widzianych z punktu widzenia losu i zadań Kościoła. Powiem krótko, co myślę. Głoszę to i piszę na wszystkie strony, nalegam i nawołuję, a nade wszystko chciałbym poruszyć polskich kapłanów, bo chodzi mi o to, by Polska odrodziła się w wielkości i potędze ducha oraz by moralnie stanęła wyżej od innych narodów.

Wiem ja to, że chłosta Boża przechodzi przez kraje. Nie zatrzyma jej już ani ręka ludzka, ani ludzka modlitwa. Bo stała się koniecznością dziejową. Czyż Opatrzność może pozwolić, by w dwadzieścia wieków po Odkupieniu ludzkość miała się stoczyć poniżej swego upadku przed Chrystusem i utrwalić się w stanie nieczłowieczego zdziczenia, zwyrodnienia i barbarzyństwa? Obdziera się ludy z wszystkiego, co w człowieku szlachetnego, świętego i Bożego i jakżeż się dziwić wstrętnemu egoizmowi, brakowi współczucia i miłosierdzia, zanikowi obyczajności, moralnemu wyuzdaniu, panoszeniu się gwałtu, krzywdy i zbrodni? Po przekreśleniu Dekalogu, po zanegowaniu Boga i jego autorytetu, po stępieniu sumień i znieczuleniu ich na imperatyw wiecznego prawa naturalnego i objawionego, na czymże jeszcze oprzeć można współżycie ludzkie, stosunki społeczne, ład państwowy, międzynarodową sprawiedliwość? Wszystko się wali, bo wszystko zdane jest na samowolę człowieka, który wyparłszy się wyższych i wiecznych zadań, a poniżywszy się do poziomu animalnych, czysto biologicznych horyzontów, nie znajduje w sobie już żadnej obowiązującej normy etycznej i wyradza się stopniowo ze zbrodniczego dzikusa w niebezpiecznego drapieżcę. Tak się stało, że obwieszcza się ewangelię gwałtu i ucisku nienawiści, obornianej hodowli plemiennej totalnego zakłamania i wszelkiego plugastwa moralnego.

Z drugiej strony trzeba sobie jasno powiedzieć, że akcja Kościoła w jednych narodach już się załamywać poczyna pod ciosami najperfidniejszego w dziejach prześladowania wiary, a w innych jest hamowana, wypierana, podkopywana jak nigdy dotąd. Nawet w krajach chełpiących się swobodą przekonań i sumienia ciemne moce szykują jakieś potworne uderzenie w Kościół. A nasza praca kapłańska jest nierzadko mało głęboka i żywa, nie dość wytężona i ofiarna. obciążona starymi formami, tkwiąca zbytnio w stylu urzędowym, hamowana przez wygodę, nieśmiałość wobec zuchwalstwa zła, a nawet brak jasnego stanowiska wobec potwornych błędów i grzechów współczesnych, nie sięga w sferę nadprzyrodzoną, nie formuje sumienia, nie zdobywa zmaterializowanego świata, nudzi go. Jakżeż nam brak apostołów na skalę przeobrażeń, które się na ziemi rozgrywają.

Zaczęła się więc katechizacja ludzkości przez samego Boga. Jest to szkoła twarda. Chrystus znowu przechodzi przez świat, dobrze czyniąc, bo wskrzeszając trupy narodów i uzdrawiając śmiertelne słabości duchowe współczesnego życia. Ale naukę swą potwierdza tym razem druzgocącą mocą kataklizmu opasującego ziemię morzem płomieni. Będzie mył dalej ludzkość w jej własnej krwi, aż jej kałuże i potoki spulchnią ugory człowieczej złości od wchodu słońca do zachodu. Wycieńczenie wojenne, klęski, głód, zarazy zmuszają człowieka na kolana, do zastanowienia się nad szaleńczym odszczepieństwem od Stwórcy i do pokuty.

Burza nie oszczędzi też Kościoła. Cios będzie straszliwy. Popłynie krew kapłańska i płonąć będą kościoła, klasztory, plebanie. Ale skończy się to, jak zawsze, triumfem wiary i wyzwoleniem wspaniałych energii Kościoła, który nowemu światu da Chrystusową treść życiową.

Więc co/ Ocknąć się, przetrzeć oczy, zrozumieć znaki na niebie i jąć się czynu apostolskiego w stylu największych postaci w dziejach kościelnych! Porzucić przeciętność, wygodę, dyplomację i nie swoje sprawy, a zabrać się bezzwłocznie do gruntownej reewangelizacji świata. Ruszyć na całego na nowy podbój ziemi "in virtute et in Spiritu Sancto". A z nami iść muszą w lud z nowiną pokuty i odrodzenia natchnieni duchem Bożym mężowie i kobiety. Trzeba apostołów na wielką miarę, gromnych władców słowa i mocarzy pióra w duchu Jana Chrzciciela i Katarzyny Sieneńskiej, w gatunku Skargi i "Ksiąg pielgrzymstwa". Bo albo nam być męczennikami, albo wielkodusznymi apostołami nowych, wielkich czasów.

Oto moje zdanie, oczywiście w najogólniejszym zarysie. Wszędzie trzeba mieć na względzie swoiste warunki i potrzeby. Nie tracić czasu na robótki poboczne, nieistotne.

Z oddaniem i błogosławieństwem.

Żródło: August kardynał Hlond Prymas Polski, Dzieła, Toruń 2016, s. 723-724; w: Nasz Dziennik nr 200/2017, s. 18-19.

Święte prawa rodziny

Od Redakcji: Rodzic A, rodzic B - zamiast matki i ojca. Różne formy rodziny - nowomowa zrównująca dewiację z normą. To dzieje się w wielu krajach, ale zaczęło się wieki temu wraz z antykatolickimi rewolucjami. Siostra Łucja, która w swojej celi do końca życia doświadczała objawień Matki Bożej, zapowiedziała, że ostatnia walka między mocami Nieba a światem zła rozegra się o rodzinę. Ksiądz kardynał August Hlond po imieniu nazywa zorganizowaną przez ruchy antychrześcijańskie, czyli masonerię, pracę przeciwko rodzinie. Ówczesna akcja "świadomego macierzyństwa" prowadzona przez kręgi libertyńskie znalazła po wojnie kontynuatorów w postaci komunistów, a dziś ziarna zatrutej ideologii rozsiane są i po lewej, i po prawej stronie. Wsłuchajmy się w wezwania Prymasa Hlonda, jak ratować rodzinę.

Święte prawa rodziny
Przemówienie ks. kard. Augusta Hlonda na akademii ku czci Świętej Rodziny
Poznań, 7 stycznia 1934 roku

Już zewnętrzne warunki dzisiejszego naszego zebrania świadczą o tym, jak bardzo głęboko do dusz polskich przemawia idea rodziny. Zbieramy się na tej sali po raz trzeci, aby rok rozpocząć od rozważania tych wielkich ideałów, które Stwórca złożył w rodzinie. I zawsze ta sala jest przepełniona, zawsze rozbrzmiewa ona jakimś głębokim, potężnym tonem wyznania tego, czym jest w ideałach chrześcijańskich rodzina. Dziś znów zebraliśmy sie, aby rodzinę chrześcijańską uczcić w dzień uroczystości św. Rodziny Betlejemskiej. A dokąd idą te narody, które nie spieszą do Betlejem? Jakież rozprzężenie panuje już dzisiaj w tylu krajach na punkcie rodziny.

Niebezpieczna rezolucja

Niedawno za granicą będąc, badałem tajemnice pewnych szczegółów zawziętych ruchów antychrześcijańskich i w jednym z dzieł wyczytałem, że już bardzo dawno powzięta rezolucja obalenia chrześcijaństwa na tym polegała, że chrześcijaństwu trzeba zatruć rodzinę, trzeba zabić wpływ rodzinny i w rodzinie zabić wpływ wychowawczy. Wtedy, powiada ta rezolucja, "chrześcijaństwo rozproszy się i zniknie". My czujemy, że w tym kierunku wre pewna ukryta praca, my czujemy, że rodzinę podkopuje się i rozsadza. W Sowietach nie ma już dzisiaj nazwy ojca, nie ma nazwy matki, dziecku nie wolno witać ojca imieniem ojca, nie wolno dziecku matki witać imieniem matki, wolno tylko witać imieniem obywatela i obywatelki, bo to są tylko obywatele. Ojca nie ma, matki nie ma, bo nie ma już rodziny. Idzie ta fala coraz dalej, poprzez wszelkie inne kraje, dociera ona i do nas. Wszystko to, co godzi w świętość katolickiej rodziny, wszystko to, co podkopuje jej jedność, jej charakter sakramentalny, jej wzniosłe ideały, wszystko to jest tą samą pracą, która podkopuje chrześcijaństwo.

Rodzina katolicka

Dlatego my dzisiaj zebraliśmy się, aby podkreślić zasady rodziny chrześcijańskiej, podkreślić, że rodzina chrześcijańska, zwłaszcza w pojęciu katolickim, jest boską instytucją, która istnieje nie z łaski kogokolwiek bądź, ale istnieje tylko z ustanowienia boskiego i od Boga samego ma swoje prawa i nakazy. Małżeństwo chrześcijańskie i rodzina chrześcijańska ma swoje cele przez Stwórcę wyznaczone i tych celów zmieniać i przekreślać nie wolno.

"Świadome macierzyństwo"

Wszystko to, cokolwiek się dzisiaj dzieje i cokolwiek się po tym względem fałszuje, aby tę rodzinę pod względem wzniosłości ideałów, celów oraz społeczności i współżycia obniżyć, to wszystko jest podkopywaniem rodziny samej, jest nie tylko pracą przeciw rodzinie, ale pracą przeciw państwu. A to "świadome macierzyństwo", jak je dziś nazywają, jest pracą obywatelską, jest czynem antypaństwowym, antychrześcijańskim. Kto tak twierdzi i postępuje, prawie że się przyznaje do dekadentyzmu współczesnego kobiety, który narody pogrąża w upadku. My przyszliśmy tutaj podkreślić znaczenie rodziny w sensie chrześcijańskim i Bożym, w tym sensie rodziny Bożej, przez Boga ustanowionej, mającej swoje prawa, cele i przeznaczenie, których ludzka ręka przekreślać nie może i nie powinna. W tym znaczeniu oddajemy dziś głęboki hołd wszystkim naszym rodzinom, które tym duchem żyją i które w najtrudniejszych warunkach bytu umieją tego ducha zachować. Chcemy oddać cześć matkom, które w tych najtrudniejszych czasach są wzorem matek w znaczeniu chrześcijańskim, chcemy oddać cześć tym ojcom, którzy dzisiaj niejednokrotnie prawdziwe męczeństwo przechodzą, aby w tak trudnych czasach dać rodzinie środki bytu i wychowania i którzy mimo wszelkich przeciwności dochowują wierności rodzinnej.

W tym znaczeniu to święto dzisiejsze obchodzimy i chciałbym, abyśmy wyszli z tym przekonaniem, że ta rodzina polska katolicka jest prawdziwą podstawą państwa, abyśmy z tą ideą poszli w nowy rok i tam, gdziekolwiek wpływy nasze sięgają, żebyśmy tej po katolicku pojętej rodzinie zapewnili uszanowanie i zapewnili jej święte prawa.

za: Nasz Dziennik nr 177/2017, s. 18-19.