"Wszyscy mają prawo do mej miłości, do mej pracy i opieki i wszystkim chcę służyć, wszystkimi się zająć, aby wszystkich Chrystusowi pozyskać", ale "nie odmawiajcie Bogu żadnej ofiary".

Abp Muszyński: kard. August Hlond a „sprawa żydowska” – prawda historyczna i jej przekaz (artykuł)

W obliczu poważnych oskarżeń Kardynała jest ważne, byśmy mogli poznać możliwie obiektywną prawdę w sprawach, o które jest oskarżany – pisze abp Henryk Muszyński. Publikujemy przekazany KAI artykuł metropolity gnieźnieńskiego seniora pt. „August Kardynał Hlond a „sprawa żydowska”  – prawda historyczna i jej przekaz”.

„August Kardynał Hlond a „sprawa żydowska”  – prawda historyczna i jej przekaz” [1]

     August Kardynał Hlond, „wielki Prymas II Rzeczpospolitej Polskiej, niestrudzony organizator życia religijnego i narodowego społeczeństwa polskiego żyjącego w kraju i poza jego granicami … w czasie II wojny światowej nieugięty jej obrońca. … Jako Prymas Polski Kardynał Hlond przejął odpowiedzialność za losy duchowe całego narodu żyjącego w kraju i na emigracji, stając się ojcem duchownym narodu” – napisał ks. prof. dr hab. Bernard Kołodziej TChr, jeden ze znakomitych znawców osoby i dzieła Ks. Kardynała [2].
     Jednakże poza Polską, szczególnie wśród Żydów, nierzadko kwestionowany jest nie tylko jako święty, ale także poważnie oskarżany o antysemityzm. Niemcy natomiast stawiają pod znakiem zapytania głównie specjalne uprawnienia otrzymane przez Księdza Kardynała od Stolicy Apostolskiej do zaprowadzenia polskiej administracji kościelnej na ziemiach zachodniej Polski, utraconych przez Niemcy po II wojnie światowej. Często mogłem osobiście słyszeć ze strony Niemców: „wielki Polak – owszem, ale nie święty”.
Wiele środowisk żydowskich kieruje pod adresem kard. Hlonda poważne oskarżenia 
o antysemityzm. Jego dzieło, zwłaszcza przed wojną, pośród Żydów zostaje przedstawione w sposób niezmiernie stronniczy i krzywdzący, czy wręcz nieprawdziwy. Nierzadko wprost określa się kard. Hlonda jako „groźnego antysemitę”. 

1. Zarzuty wobec kard. Hlonda dotyczące Żydów

Aby nie być gołosłownym pozwolę sobie przytoczyć dwie niezmiernie wymowne wypowiedzi.
W tygodniku „Vrij Nederland” z dnia 20 lipca 1966 roku, znany holenderski syjonista Jan Rogier napisał: „Antysemityzm był rodzimym produktem Polski, nie potrzebowała ona w tej sprawie żadnych lekcji od Zachodu. Faszyzm szerzył się szeroko w Polsce przed drugą wojną światową, a znajdował nawet więcej poparcia w kręgach kościelnych niż u konserwatywnych władz świeckich. Ledwie Piłsudski zamknął oczy, skrajny antysemita Kardynał Prymas Hlond ogłosił list pasterski (1938 r.), w którym zażądał ekonomicznego bojkotu Żydów i wygnania ich z kraju. Kardynał nie potrzebował pytać o zgodę władz państwowych, ponieważ nawet za czasów Piłsudskiego nie musiał o takie rzeczy pytać.... Za następców Piłsudskiego, pod rządami Becka i Rydza-Śmigłego, także wszystko znowu było możliwe” [3].
Druga wypowiedź jest jeszcze bardziej drastyczna: obarcza bowiem wprost odpowiedzialnością za pogrom, który miał miejsce 4 lipca 1946 roku w Kielcach nie tylko częstochowskiego biskupa Teodora Kubinę, ale także kard. Hlonda. W „Gazecie Ludowej” z dnia 8 lipca 1962 roku można wyczytać: „winni pogromowi kardynał Hlond, Kuria Biskupia w Kielcach i biskup częstochowski Kubina” [4]. Źródłem tej wiadomości była oficjalna propaganda stalinowska, która głosiła: „kieleckie kołtuny, zarażone hitlerowską trucizną dawaną przez andersowskich bandytów mszczą się za klęskę w referendum” [5] (aluzja do słynnego referendum 3 x tak, które miało miejsce 30 czerwca 1946 roku).
Źródła stalinowskiej propagandy mają oczywiście korzenie rodzime, ale zostały one nierzadko przejęte i rozpowszechniane także przez środowiska żydowskie. Wymownym przykładem jest między innymi książka Marca Hillela poświęcona pogromowi kieleckiemu, która przejmuje w dużym stopniu nie tylko opis, ale także terminologię stalinowską [6].
       Na potwierdzenie swojej tezy Jan Rogier odwołuje się do listu pasterskiego Kardynała Prymasa Hlonda z 29 lutego 1936 roku (a nie jak podaje z 1938): „O katolickie zasady moralne”. Treść tego listu Jan Rogier cytuje jednak w sposób wybiórczy, tendencyjny, i może on być uznany za typowy przykład jawnej manipulacji, gdyż autor nie uwzględnia ani kontekstu historycznego, ani też związku treściowego z całością listu Kardynała Prymasa.
      Przytoczone wyżej wypowiedzi pochodzą z lat 60-tych XX w. Być może, po wydaniu przez Żydów dwóch dokumentów: „Dabru Emet – Powiedzcie prawdę (Za 8,16). Żydowskie oświadczenie na temat chrześcijan i chrześcijaństwa” z 10 września 2000 roku, a zwłaszcza po oświadczaniu rabinów ortodoksyjnych: „Czynić wolę naszego Ojca w niebie: ku partnerstwu Żydów i chrześcijan”[7] z 3 grudnia 2015 roku, oświadczenia te zostałyby nieco złagodzone. Pierwszy dokument wzywa bowiem do przezwyciężenia wielowiekowego „nauczania pogardy” w Kościele i ukazania także pozytywnych znamion chrześcijaństwa. Wspomniane oświadczenie rabinów przypomina, że nauczanie Kościoła katolickiego o judaizmie, po deklaracji „Nostra aetate” zapoczątkowało nowy proces pojednania pomiędzy naszymi społecznościami. Dokument przytacza także wypowiedzi papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI i stwierdza: „Gdy więc teraz Kościół katolicki uznał wieczne Przymierze między Bogiem a Izraelem, my Żydzi możemy potwierdzić trwałą, konstruktywną ważność chrześcijaństwa jako naszego partnera w odkupieniu świata, bez obaw, że zostanie to wykorzystane w celach misyjnych”[8]. 

Kardynał Hlond bronił Żydów

Oskarżany dziś o antysemityzm kard. August Hlond bronił Żydów, za co byli mu wdzięczni, a jego poglądy na temat stosunku do judaizmu wyprzedzają o 30 lat nauczania Soboru Watykańskiego II.

Komitet Żydów Amerykańskich (AIC) domaga się od Stolicy Apostolskiej wstrzymania procesu beatyfikacyjnego kard. Augusta Hlonda (1881-1948), któremu zarzuca "skrajnie negatywne podejście do społeczności żydowskiej". Pismo do przewodniczącego papieskiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem kard. Kurta Kocha jest reakcją na podpisanie 21 maja przez papieża Franciszka dekretu o heroiczności cnót kard. Hlonda. Do ogłoszenia go błogosławionym potrzebny jest teraz cud za jego wstawiennictwem. Wicepostulator procesu beatyfikacyjnego ks. Bogusław Kozioł TChr podkreśla w rozmowie z GN, że sprawa stosunku kard. Hlonda do Żydów została w trakcie procesu zbadana i nie ma podstaw do zarzutów o antysemityzm, więc domaganie się przez AIC wstrzymania procesu beatyfikacji uważa za nieuzasadnione.

Pismo do kard. Kocha wystosował dyrektor odpowiedzialny za międzynarodowe sprawy międzyreligijne w AIC rabin David Rosen. Jako przykłady wrogości kard. Hlonda wobec Żydów wskazał m. in. "odmowę - mimo wielokrotnych próśb polskich przywódców żydowskich - podjęcia jakiegoś działania w celu ochrony społeczności żydowskiej" oraz potępienie w liście pasterskim z 1936 r. "judaizmu i Żydów za odrzucenie Jezusa". Przytoczył też inne fragmenty tego listu, w którym kardynał krytykował naganne zachowania Żydów. Rabin oskarża też kardynała, że nie chciał po II wojnie światowej wydać listu pasterskiego broniącego Żydów przed pogromami i potępiającego ich mordowanie. Zarzucił też prymasowi Hlondowi, że w 1946 r. nie potępił pogromu kieleckiego, lecz wskazywał, "że Żydzi są wszyscy komunistami i że pogrom był ich winą".

Analiza zarzutów pokazuje, że są one chybione. Przede wszystkim opierają się na fałszywych przesłankach, bez podania tła historycznego, a przytaczane fragmenty wystąpień są wyrwane z kontekstu i pomijają części broniące Żydów przed rasistowskimi wystąpieniami.

Prawda nie jest antysemityzmem

Zacznijmy od wspomnianego listu pasterskiego. Przede wszystkim dotyczy on negatywnych zjawisk moralnych dotykających Polaków. Nowi on tytuł: "O katolickie zasady moralne" i skierowany jest do wiernych archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej. Wątek żydowski jest małym fragmentem poważnej analizy zjawisk zachodzących w polskich społeczeństwie. W liczącym prawie 40 tys. znaków dokumencie zajmuje 2,4 tys. znaków, z czego połowa to krytyka konkretnych zachowań, a reszta to wręcz obrona Żydów.

Otóż kard. Hlond zarzuca Żydom m. in., że "walczą z Kościołem katolickim, tkwią w wolnomyślicielstwie, stanowią awangardę bezbożnictwa, ruchu bolszewickiego i akcji wywrotowej". Dalej diagnozuje, że "wpływ żydowski na obyczajność jest zgubny, a ich zakłady wydawnicze propagują pornografię". Zarzuca im też, że dopuszczają się oszustw, lichwy i prowadzą handel żywym towarem.

Zarzuty te mogłyby być podstawą do oskarżeń o antysemityzm, gdyby były nieprawdą. Tymczasem zjawiska, na które zwraca uwagę kard. Hlond, w Polsce międzywojennej występowały. Jest bezspornym faktem, że nurty, które wskazuje prymas, walczyły z Kościołem katolickim, a ludzie pochodzenia żydowskiego stanowili w nich ich awangardę i byli nadreprezentowani. Żydzi, szczególnie ortodoksyjni, oburzają się, że to był tylko margines, który zdradził judaizm, i jest to prawdą, tyle że na przykład w ruchu bolszewickim ten margines był większością.

Kwestia promowania pornografii jest również zbadana. W rękach Żydów znajdowała się prasa brukowa, która takie treści zawierała. W 1936 r. "Przegląd Katolicki" donosił: "Jeszcze do niedawna wystawy okienne księgarń, kioski gazetowe na ulicach i na dworcach kolejowych upstrzone były różnokolorowymi okładkami zagranicznych i krajowych wydawnictw pornograficznych. Po różnych zaś żydowskich sklepikach można było kupić pocztówki i fotografie, obrażające poczucie wstydu i moralności". Powszechnie uprawiana przez Żydów lichwa zawsze była przez Kościół katolicki uważana za grzech, nie tylko w pierwszej połowie XX wieku.

Warto zwrócić uwagę na wątek handlu żywym towarem. W 1931 r. władze polskie ogłosiły raport przygotowany dla Ligi Narodów, w którym znajdowała się lista 590 handlarzy kobiet, zaangażowanych w dostarczanie ich do domów publicznych Argentyny i Brazylii. Większość osób z tej listy była pochodzenia żydowskiego. Istniały zorganizowane grupy przestępcze zajmujące się tym procederem. Do najbardziej znanych należy Warszawskie Towarzystwo Wzajemnej Pomocy, które bynajmniej nie zajmowało się działalnością charytatywną, lecz należeli do niej żydowscy stręczyciele.