"Wszyscy mają prawo do mej miłości, do mej pracy i opieki i wszystkim chcę służyć, wszystkimi się zająć, aby wszystkich Chrystusowi pozyskać", ale "nie odmawiajcie Bogu żadnej ofiary".

Małgorzata Radomska: Dziedzictwo kard. Augusta Hlonda

W tym roku mija 60 lat od śmierci sługi Bożego kardynała Augusta Hlonda – założyciela Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej. Niech ta rocznica stanie się dla nas okazją do poznawania i pogłębiania jego myśli. Te zaś niech będą naszą inspiracją w dziele zdobywania dusz dla Jezusa we współczesnym świecie…

Proroctwo

Warszawa, piątek 22 października 1948 r., dzień Matki Bożej Szczęśliwej Śmierci. W momencie tak trudnym dla odradzającej się ze zgliszczy II wojny światowej i uciemiężonej przez władze komunistyczne Polski niespodziewaną śmiercią umiera „widzialny symbol jedności religijnej” – kardynał August Hlond.
W przeddzień swojej śmierci wypowiada prorocze słowa: „Teraz was błogosławię i waszą trzodę, i wasz lud, i Warszawę. Aby Królestwo Boże powiększało się (…) i osiągnęło zwycięstwo. Walczcie z ufnością! Pod opieką błogosławionej Maryi Dziewicy pracujcie! (…) Zwycięstwo, gdy będzie, będzie zwycięstwem błogosławionej Maryi Dziewicy”…

Ocena czasów

Był świadomy powagi sytuacji społeczno-politycznej, w której znajdowała się wówczas katolicka Polska. W wielu swych wypowiedziach podkreślał, że są to „czasy brzemienne w następstwa historyczne” – „czasy ekstatyczne, kryjące w sobie jakoby owe wstrząsające zapowiedzi apokaliptyczne”, w których toczy się zacięta walka duchowa między Państwem Bożym a państwem szatana. Walka ta nabrała wyjątkowej intensywności: „Od męczeństwa św. Piotra za Neronowego prześladowania nie przeżywał Kościół takiego ucisku jak za dni naszych” – mówił. „W szale antykościelnym spławił Hitler w krwi i ogniu polskie życie kościelne i zapoczątkował jakby apokaliptyczny okres powszechnego natarcia »mocy piekielnych« na chrześcijaństwo. Padł pobity i zginął jak »bestia« z Objawienia, ale wszczęty przezeń szturm na pozycje katolickie nie załamał się, osłabł tylko. W niektórych krajach obawiać się można w najbliższych latach rozpasanych orgii antykościelnych. Przeciw głównym ogniskom katolicyzmu, a zwłaszcza przeciw Opoce Piotrowej, która stanowi ostatnią strażnicę wiary, ducha, prawa i kultury, wojujące bezbożnictwo nie przestaje mobilizować skrycie wszystkie złe siły”.

Fakty

Taka ocena czasów wyrastała z faktów. Komuniści coraz bardziej nasilali walkę z Kościołem. Najpierw 15 IX 1945 r. uchwałą Rady Ministrów zupełnie niespodziewanie został zerwany konkordat regulujący stosunki Rzeczypospolitej Polskiej ze Stolicą Apostolską, następnie 25 IX 1945 r. komuniści zatwierdzili uderzający w naukę Kościoła dekret o nowym prawie małżeńskim – wprowadzający śluby cywilne i legalizujący rozwody; ponadto ograniczono swobodę działania organizacji katolickich – m.in. zlikwidowano Caritas (powstały z inicjatywy kard. Hlonda w 1934 r.), zabroniono działalności organizacji młodzieżowych – Sodalicji Mariańskiej i Krucjat Eucharystycznych; uszczuplono, a potem również usunięto naukę religii ze szkół; wprowadzono kontrolę prasy – coraz częściej na łamach tzw. prasy blokowej obsypywano obelgami i atakami Kościół i jego najwyższych przedstawicieli. Władze państwowe skonfiskowały liczne gmachy kościelne – seminaria, zakłady naukowe, szkoły, klasztory, domy parafialne, drukarnie i księgarnie. „W latach 1945-56 w komunistycznych więzieniach przebywało ponad 1000 kapłanów. Mnożyły się również przypadki tych kapłanów, którzy za wierność Kościołowi zapłacili najwyższą cenę” (G. Kucharczyk).

Dwie strategie

Polityka prowadzona przez władze państwowe, choć głosiła wzniosłe hasła, miała zachwiać podstawami publicznej moralności, ponadto otwierała drzwi kłamstwu, nieobyczajności, nieuczciwości, defraudacji grosza publicznego, bratobójczym walkom, pijaństwu i upadkowi rodziny. Takie były owoce nowoczesnej ideologii, która obiecywała wolność i postęp. „Nowoczesne pogaństwo – mówił Hlond – opętane jakby kultem demona, odrzuciło wszelkie idee moralne, wymazało pojęcie człowieczeństwa. (…) Historia dni naszych jest sądem nad upodleniem i sponiewieraniem człowieczeństwa, które straciło związek ze Stwórcą” – oceniał ksiądz kardynał.

Tylko zwycięstwo sumienia mogło ocalić człowieczeństwo. Było to zadanie dla Kościoła katolickiego. „Kościół nie chce rządzić politycznie – mówił Hlond – (…) nie solidaryzuje się w żadną stronę w sprawie politycznej między zachodem i wschodem – On broni duszy i pogwałconych praw człowieka, broni, nie uchylając się od podkreślenia potrzeby reform społecznych i politycznych i podając normy moralne tych przemian. (…) Powinien [on] odegrać rolę europejskiego nauczyciela (…) przez przejęcie Europy duchem Chrystusowym”.

Nowoczesność i postęp

Kardynał Hlond, oceniając perspektywy odradzającej się Polski, podkreślał: „Nie to potrzebne i nie to Polskę zbawi »co nowe«, lecz to »co prawdziwe«. (…) Kto szuka prawdy – idzie naprzód; kto nie idzie ku prawdzie, cofa się wstecz, zaprzecza postępowi – postęp: pochód ku prawdzie, miłości”. Narody przyjmujące filozofię nowoczesności kreującą rzeczywistość bez Boga, narzucającą kult stworzenia, doczesności i materializmu, skazują się na klęskę: „Ludy wplątane w kult materii pozostaną na marginesie nowej kultury” – uświadamiał ówczesnym ksiądz kardynał. „Dobrobyt doczesny nie da im szczęścia, a postęp techniczny tęsknot dusz nie zaspokoi. Przodować można tylko wyższością ducha”. Zatem tym, co może odbudować Polskę, była tylko – według kardynała Hlonda – jej odnowa moralna: „polską przyszłość zbudujemy nie na blichtrach, nie na frazesach, nie na hasłach zwodnych – budujemy tę przyszłość Polski na prawdzie, na Bożej prawdzie, budujemy tę przyszłość swoją na Ewangelii, w podwaliny tego gmachu ojczystego kładziemy te wieczne walory, ażeby już żadne bomby, ani bomby atomowe tym gmachem wstrząsnąć nie mogły”. Podstawą nowego świata miał być nie materializm i nie konsumpcjonizm, lecz ewangeliczna miłość: „Codzienność należy oczyszczać z egoizmu, z obojętności na cudzą niedolę, z łakomstwa i wygodnictwa” – podpowiadał kardynał. „W praktyce chrześcijańskiego życia musimy przywrócić prymat przykazania miłości bliźniego. Bo »pełnią prawa jest miłość« (Rz 13, 10), a miłość wyraża się postawą życia i uczynkiem jako wolna i świadoma »usługa wzajemna«”.

Z Maryją

Ta odnowa moralna miała nie tylko odbudować państwo, ale miała również pokonać nowe niebezpieczeństwa. Była jednak możliwa tylko dzięki radykalnej przemianie stylu życia i dzięki przylgnięciu do Maryi. W swym notatniku ksiądz kardynał August Hlond zapisał, że to właśnie „dzięki wstawiennictwu Maryi zlituje się Bóg nad nieszczęśliwą ludzkością i zwiąże rozpętaną na ziemi moc szatańską”. To „Maryja obroni naród cały od zagłady zupełnej”, bo „Polska jest Jej narodem wybranym, który ma stanąć na czele maryjnego zjednoczenia narodów, na który Zachód oczyszczający się ze zgnilizny z podziwem patrzyć będzie”. „Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i różańcem”. W przemówieniu w czasie poświęcenia statuy Matki Bożej przed leżącą w zgliszczach katedrą wrocławską w 1948 r. powiedział: „Różaniec święty to zbroja duchowa dawnych i nowych czasów. Odbywajcie swoje nabożeństwa różańcowe (…) w każdej polskiej rodzinie – razem – ojciec i matka, i dzieci klękajcie wieczorem do pacierza, do różańca”. W swych notatkach pisał, że różaniec jest „jedyną bronią, której Polska używając, odniesie zwycięstwo. (…) On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga. Maryja obroni świat od zagłady zupełnej. Całym sercem wszyscy niech się zwracają z prośbą do Matki Najświętszej o pomoc i opiekę pod Jej płaszczem”.

To właśnie Maryja – jak był przekonany August Hlond – „kierunki nadawać będzie światu, Ona narody poprowadzi tą wszechmocą Bożą, której staje się na lata najbliższe Szafarką”.
Kardynał Hlond był całkowicie przekonany, że czasy obecne Bóg oddał w ręce Maryi. Wierzył, że zwycięstwo może przyjść jedynie przez Nią – Tą, która doskonale wypełniła Bożą wolę i która jak nikt inny pragnie panowania Chrystusa w ludzkich dziejach i duszach. Dlatego właśnie Jej Najświętszemu Sercu ofiarował polski naród 8 IX 1946 r., a potem ponowił ten akt zawierzenia tuż przed swoją śmiercią.

Kontynuacja

Dziedzictwo kardynała Hlonda kształtowało duszpasterską posługę Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego. On sam w 1964 r., podczas uroczystości poświęcenia pomnika kardynała Hlonda, wyznawał: „Myśli przewodnie pracy przygotowującej naród na Tysiąclecie Chrztu wzięte są z serca umierającego kardynała Augusta Hlonda”.

Jednym z najważniejszych wydarzeń przygotowujących naród polski do przeżywania milenium chrztu św. Polski, a zarazem jakąś formą wypełniania testamentu kardynała Hlonda była peregrynacja kopii Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej w każdej parafii. „Wielka Nowenna odnowiła naród moralnie, wznosząc w jego ducha poczucie wolności i niezależności” (ks. S. Zimniak).

W 1972 r. kardynał Wyszyński oceniał sytuację: „Widzimy, że Bóg na swój sposób w ojczyźnie naszej zwycięża; że zwycięstwa tego dokonuje przez Maryję, służebnicę Pańską, Wspomożycielkę Wiernych, Panią Jasnogórską i Królowę Polski. Taka jest Jego wola. Dlatego też dwadzieścia cztery lata pracy Episkopatu Polski były właściwie wykonaniem testamentu zmarłego Prymasa [Augusta Hlonda]. (…) To się już dokonało. Jesteśmy świadkami, że zwycięstwo, które przychodzi, jest zwycięstwem Maryi. Kościół Boży w ojczyźnie naszej, pomimo trudnych warunków pracy, nie poniósł większego uszczerbku; pozostał w swojej organizacji kościelnej, owszem, nawet ją ubogacił. Niesłychaną przecież jest rzeczą w naszej sytuacji powstanie nowych polskich diecezji”.

Zwycięstwem Maryi i wypełnieniem się proroctwa kardynała Hlonda był niewątpliwie fakt wyboru kardynała Wojtyły na Stolicę Piotrową w trzydziestą rocznicę śmierci kardynała Hlonda. W 1979 r. – podczas pielgrzymki Jana Pawła II do Polski – prymas Wyszyński wyznał: „Uprzytomniłem sobie, że spełnia się na moich oczach proroctwo Augusta Hlonda, wypowiedziane przez niego na łożu śmierci, że przez Matkę Bożą przyjdzie zwycięstwo. A my tu jesteśmy w miejscu, które komuniści nazwali placem Zwycięstwa, i na tym placu pod ich rządami, przed krzyżem, który oni sami wznieśli, polski papież odprawia Świętą Ofiarę”…

Niekwestionowanym zwycięstwem Maryi było cudowne ocalenie życia Jana Pawła II 13 V 1981 r. 19 VI 1983 r., podczas Apelu Jasnogórskiego, papież odnowił akt zawierzenia się Maryi słowami: „Przybyłem tutaj, aby Ci jeszcze raz powiedzieć »Totus Tuus: Jestem, o Matko, cały Twój i wszystko moje jest Twoim! Wszystko moje: a więc także – moja Ojczyzna, mój naród. (…) W dniu 13 maja minęło dwa lata od tego popołudnia, kiedy ocaliłaś mi życie. (…) Dziś pragnę tu, na Jasnej Górze, pozostawić jako wotum widomy znak tego wydarzenia, przestrzelony pas sutanny. Wielki Twój czciciel, kardynał August Hlond, prymas Polski, na łożu śmierci wypowiedział te słowa: Zwycięstwo – gdy przyjdzie – przyjdzie przez Maryję. Totus Tuus. I więcej już nic nie dodam«”…

Zwycięstwem Maryi był także późniejszy upadek komunizmu bez rozlewu krwi i wyzwolenie wielu narodów, w których ustały prześladowania na tle religijnym.

Dziś

Myśli i słowa kardynała Hlonda nie tracą swej aktualności także i dzisiaj. Jego ocena czasów powojennych zdaje się oceną dni dzisiejszych: „ciąży nad światem łapa szatana, tak zachłannie i perfidnie, jak to jeszcze nigdy nie bywało”. Materializm, konsumpcjonizm, egoizm, bałwochwalczy kult postępu technicznego, sekularyzacja, ideologie ateizmu i New Age zbierają swoje żniwo – legalizację aborcji, eutanazji i homoseksualizmu… alkoholizm, narkomanię i rewolucję seksualną prowadzącą do pornomanii… Musimy jednak pamiętać, że „Wynik tej rozgrywki między Państwem Bożym a państwem szatana nie nastręcza żadnej wątpliwości. Kościół ma zapewnione zwycięstwo: »Bramy piekielne go nie przemogą« (Mt 16, 18)”, bo Chrystus zmartwychwstał. Kardynał Hlond woła dziś do nas: „Chodzi tylko o to, by każdy człowiek rzucił na szalę tego zwycięstwa zasługę swego moralnego czynu (…). Każdy z nas w tym boju wyznaczone ma stanowisko. Kto na wyznaczonym swoim posterunku nie daje z siebie wszystkiego, jest zdrajcą sprawy Bożej i naraża na niebezpieczeństwo innych. (…) Nie wolno nam się uchylać od rozprawy z pogaństwem. Trzeba mu się przeciwstawiać. Nie wolno słabością i obojętną postawą ułatwiać pogaństwu szerzenia się. (…) W największej walce duchów, jakie dzieje notują, obowiązuje Polskę zdecydowana postawa katolicka. (…) Przynależność do owczarni Chrystusowej jest łaską, szczęściem, zaszczytem”.

W pismach kardynała Hlonda odnajdujemy program na dziś: „Strzeżcie tężnego ducha wiary, by nim krzepić serca polskie, i odcinajcie się duchem Chrystusowym od zalewu niewiary, pielęgnując głębokie życie religijne. Uświęcajcie swe dusze, a z różańcem w ręku wypraszajcie lepsze jutro światu”.

Maryi, która jest obecna w naszych dziejach, zawierzajmy każdego dnia swoje życie, radości i cierpienia, wszystkie relacje – małżeńskie, rodzinne i społeczne. Od Niej uczmy się codziennego zasłuchania w Boże słowo. Razem z Nią regularnie stawajmy w prawdzie o sobie i wyznawajmy ją Jezusowi w sakramencie pojednania. Przyjmujmy jak najczęściej Jezusa obecnego w Komunii św. i razem z Nią adorujmy Go skrytego w Najświętszym Sakramencie. „Wróćmy do różańca na co dzień, a odnajdziemy pokój Chrystusowy, jakiego »świat dać nie może«” (A. Hlond).

Bądźmy odważni w czynieniu dobra, a pewności niech dodają nam słowa kardynała Augusta: „Zwycięstwo wasze jest pewne. Niepokalana pomoże wam do zwycięstwa”.


Źródło: ks. S. Zimniak SDB: Zwycięstwo Maryi. Proroctwo Kardynała Augusta Hlonda, Olsztyn 2007.

Tomasz Serwatka: Kardynał Prymas August Hlond a Dolny Śląsk (1945-1948)

Kardynał August Hlond (1881-1948), prymas Polski od czerwca 1926 r. aż do śmierci, to jeden z najwybitniejszych hierarchów Kościoła w historii Polski. Wraz z upływem czasu – a tym samym z szerszej perspektywy dziejowej – jego wielka rola nie tylko duszpasterska, lecz społeczno-polityczna, będzie przez historyków coraz silniej eksponowana. Kto wie, czy właśnie zainstalowanie przez Prymasa polskiej administracji kościelnej na poniemieckich Ziemiach Zachodnich latem i jesienią 1945 r., nie jest jego największym dokonaniem życiowym. Fakt ten nastąpił w niesłychanie trudnych warunkach politycznych, wobec nie do końca jasnej postawy Stolicy Apostolskiej oraz furii i wrzawy w pokonanych Niemczech, gdzie kwestionowano zakres i charakter specjalnych pełnomocnictw papieskich dla Prymasa z 8 lipca 1945 r.

Z drugiej strony powojenny reżim komunistyczny od początku nie uznawał mianowanych przez Hlonda 15 sierpnia tegoż roku administratorów apostolskich na Ziemiach Zachodnich, a następnie 12 września zerwał konkordat Rzeczypospolitej z Watykanem (z 1925 r.). Wszystkie te czynniki powodowały, że prymas Hlond znajdował się pod "podwójnym ostrzałem" przeciwników, mimo że wywodzili się oni zupełnie z innych stron i środowisk. W tak fatalnej dla narodu i Kościoła sytuacji, gdy groziła perspektywa totalnego chaosu społeczno-religijnego wśród ludności polskiej, napływającej sukcesywnie ze wschodu na Ziemie Odzyskane, zdecydowana i konsekwentna postawa Hlonda de facto uratowała autorytet Kościoła w nowej, a niesprzyjającej rzeczywistości politycznej PRL.

Ustanowienie przez Kardynała Hlonda polskich administratorów apostolskich (z faktycznymi prerogatywami biskupów ordynariuszy) na terenie ówczesnej Archidiecezji Wrocławskiej, dla Dolnego Śląska w osobie ks. dr. Karola Milika, dla Gorzowa w osobie ks. dr. Edmunda Nowickiego, a dla Opolszczyzny w osobie ks. dr. Bolesława

Kominka, położyła kres atmosferze tymczasowości i zamieszania na obszarach, które w wyniku decyzji wielkich mocarstw (USA, ZSRR i Wlk. Brytanii) na konferencji Poczdamskiej, przyznano Polsce. Jeszcze przed majem 1945 r, tj. przed objęciem Wrocławia i Dolnego Śląska przez polską administrację cywilną i kościelną, z ziem owych władze hitlerowskie "ewakuowały" (de facto była to na pół dzika ucieczka w głąb Rzeszy, w tragicznych warunkach zimowych) kilka milionów tutejszych Niemców. Reszta uciekła ze strachu przed armią sowiecką. Jesienią 1945 r. pozostało na całych Ziemiach Zachodnich (brak precyzyjnych danych statystycznych, a i te są inne w Polsce, zaś inne w RFN) najwyżej kilka milionów Niemców, spośród ok. 8-10 mln zamieszkujących wcześniej te obszary.

Duszpasterze niemieccy nie chcieli dobrowolnie oddać administracji kościelnej Polakom, których coraz większa liczba w okresie 1945-1948 napływała na Dolny Śląsk. Dopiero osobisty autorytet kardynała Hlonda spowodował, że nastąpiło to, począwszy od Wrocławia. Prymas sam był z pochodzenia Ślązakiem, wyczulonym też na tzw. problem niemiecki, w latach 1922-25 był administratorem apostolskim tej części Śląska (a tym samym ówczesnej diecezji wrocławskiej), która po I wojnie światowej przypadła Polsce. W roku 1925 Ojciec Święty mianował go pierwszym w dziejach biskupem katowickim. Wracając do kraju z prawie sześcioletniej emigracji we Francji i Włoszech, kardynał Hlond (notabene nie posiadając wizy wjazdowej od rządzących władz komunistycznych) przejeżdżał 19 lipca 1945 r. z Czech przez Kłodzko i Wrocław do swej rezydencji - Poznania. Nie wiemy, czy już wówczas zatrzymał się tu na dłużej i podejmował jakieś decyzje.

Z niewątpliwą ulgą przyjął powracający Prymas Polski fakt (zakomunikowany mu jeszcze podczas pobytu w Pradze), że jego potencjalny rozmówca i kłopotliwy w nowej rzeczywistości partner, kardynał metropolita wrocławski i faktyczny Prymas Niemiec Adolf Bertram (1859-1945), zmarł 6 lipca "na wygnaniu" w czeskim Javorniku. W swych ostatnich przedśmiertnych zarządzeniach, Bertram zakwestionował bowiem poczynania aktualnego biskupa katowickiego Stanisława Adamskiego, który usiłował przejąć od Niemców administrację kościelną na Opolszczyźnie. Po raz drugi po II wojnie światowej przybył prymas Hlond do Wrocławia 12 sierpnia, gdzie ustnie zaprezentował swe specjalne pełnomocnictwa od Ojca Świętego Piusa XII, a dotyczące tutto il terittorio polacco, oraz stanowczo zażądał od niemieckich przedstawicieli Kapituły katedralnej (z wikariuszem kapitulnym ks. dr. Ferdynandem Piontkiem na czele) zrzeczenia się prerogatyw na rzecz jego osoby. Cel swój dość szybko osiągnął.

Zaraz po objęciu swych funkcji we Wrocławiu (1 września 1945 r.), ks. Karol Milik został ostro zaatakowany przez – także katolicką – prasę niemieckojęzyczną. Hlond starał się odpierać owe ataki, lecz sam spotkał się w Niemczech z krytyką i podważaniem swych kompetencji (czego echa pobrzmiewają tam nawet po dziś dzień). Co gorsza, polskie władze komunistyczne bynajmniej nie ułatwiały naszym księżom instalowania parafii na Dolnym Śląsku czy Opolszczyźnie, a przeciwnie czyniły rozmaite utrudnienia nawet samemu Prymasowi podczas jego wizytacji apostolskich "w terenie". 21 lipca 1946 r. kardynał Hlond po raz kolejny przybył do Wrocławia, by poświęcić, po odbudowie, ówczesną prokatedrę – kościół św. św. Doroty, Wacława i Stanisława przy ul. Świdnickiej.

Sytuacja ludności polskiej na Ziemiach Zachodnich była wtedy bardzo niestabilna i niepewna. Ani USA, ani żadne z państw zachodnich (które uznawały oficjalnie Polskę Ludową) nie godziły się na granicę na Odrze i Nysie. Nastąpiło to – jak wiemy – dopiero w roku 1972. Tymczasem jedynym faktycznym gwarantem tej granicy była komunistyczna i programowo ateistyczna Rosja Sowiecka. Kardynał Hlond nie wierzył – z jednej strony – ani w tzw. III wojnę światową, uważając (co potwierdza szereg pamiętników i relacji) powojenny stan rzeczy w Europie środkowej, tj. dominację Rosji i komunizmu, za trwały na dziesięciolecia, ale z drugiej strony nie wierzył w skomunizowanie powojennej Polski. Dlatego 24 maja 1948 r. Prymas wystosował specjalny list pasterski do polskiej ludności Ziem Zachodnich, gdzie apelował o umocnienie wiary katolickiej oraz o odwagę i wytwałość w zagospodarowywaniu swych nowych siedzib.

Po raz czwarty po wojnie odwiedził Prymas Wrocław w dniach 10 i 11 czerwca 1947 roku, towarzysząc katolickiemu prymasowi Anglii i Walii, kard. Bernardowi Griffinowi, który notabene wręcz "oczarowany" był postępami repolonizacji i rekatolizacji Trzebnicy, Wrocławia i całego Dolnego Śląska. Wizyta angielskiego kardynała miała też – wobec agresji mediów niemieckich – ważki atut propagandowy z punktu widzenia opinii publicznej "wolnego świata". Nie zapominajmy też, iż wskrzeszenie Archidiecezji Wrocławskiej w nowej postaci było korzystne dla interesów Watykanu i całego Kościoła katolickiego, ponieważ za czasów niemieckich był to teren (zwłaszcza Dolny Śląsk) w większości protestancki...

Stolica Apostolska milcząco zaakceptowała posunięcia Kardynała Prymasa Hlonda na Dolnym Śląsku i w innych częściach Ziem Zachodnich. Ze względów prawno-międzynarodowych na oficjalne ustanowienie polskich archidiecezji i diecezji trzeba było poczekać do roku 1972. Tymczasem od końca 1947 r. (wymuszone ucieczki K. Popiela i St. Mikołajczyka na Zachód) wzrastał wrogi nacisk komunistów na Kościół i opozycję. Nadciągały ponure i mroczne czasy stalinowskiej nocy. Na miesiąc przed swą dość nagłą śmiercią, Prymas zwołał właśnie do Wrocławia konferencję Episkopatu Polski (22-23 września 1948 roku), co świadczy o szczególnej wadze, jaką przywiązywał on do integracji Dolnego Śląska z resztą kraju. Poświęcił wówczas odremontowaną figurę Matki Boskiej przed wrocławską Katedrą

Ks. Andrzej Orczykowski SChr: Kardynał August Hlond błogosławionym?

DOCHODZENIE DIECEZJALNE W POSTĘPOWANIU KANONIZACYJNYM SŁUGI BOŻEGO AUGUSTA KARDYNAŁA HLONDA

Dnia 22 października 1948 r. w Szpitalu Sióstr Elżbietanek w Warszawie zmarł kard. August Hlond, Prymas Polski. Wiadomość o śmierci Kardynała Prymasa rozeszło się szerokim echem po Polsce i świecie, gdyż nastąpiła niespodziewanie, właśnie wtedy, gdy po wojennej tułaczce z wielką energią rozpoczął dzieło odnowy życia religijnego w Polsce. Heroizm jego życia, podziwiany przez otoczenie, ujawnił się szczególnie przed śmiercią. Bardzo szybko sława jego świętości zaczęła zataczać coraz szersze kręgi, zaś nad jego życiem i działalnością prowadzono studia, gromadząc ich dokumentację. Dnia 9 stycznia 1992 r. arcybiskup metropolita gnieźnieński i warszawski Józef kard. Glemp dokonał oficjalnego rozpoczęcia procesu kanonizacji, dotyczącego opinii świętości życia i cnót Sługi Bożego Augusta Hlonda.

August Hlond urodził się 5 lipca 1881 r. w Brzęczkowicach (obecnie dzielnica Mysłowic) w wielodzietnej rodzinie. Jako chłopiec udał się do Włoch, gdzie po ukończeniu szkoły wstąpił do Zgromadzenia Księży Salezjanów. Po złożeniu profesji zakonnej i zakończeniu studiów otrzymał święcenia kapłańskie w Krakowie dnia 23 września 1905 r. Po kilkunastoletniej pracy na różnych stanowiskach w Zgromadzeniu papież Pius XI w dniu 7 lipca 1922 r. mianował go administratorem apostolskim Górnego Śląska. 14 grudnia 1925 r. został biskupem nowo utworzonej diecezji katowickiej. W bardzo krótkim czasie, już 24 czerwca 1926 r. powołany na stolicę arcybiskupią gnieźnieńską i poznańską został Prymasem Polski, zaś rok później (20.06.1927) podniesiono go do godności kardynała. Podobnie jak na Śląsku, tak i w nowych archidiecezjach, rozwinął szeroką działalność duszpasterską i administracyjną.

Prymas Hlond nadawał ton życiu kościelnemu w Polsce w okresie międzywojennym. Obok troski o powierzone mu archidiecezje, szczególnie interesował się losem polskich wychodźców. Nawiązując do tradycji prymasów – protektorów polskiego wychodźstwa sprawę organizacji opieki nad wychodźcami całej Polski ujął w swoje ręce i nią kierował. Uzyskując akceptację Stolicy Apostolskiej znacznie rozszerzył swoje uprawnienia w zakresie organizacji pomocy wychodźcom. Odwiedzał Rodaków żyjących poza granicami Ojczyzny, stworzył Centralę Duszpasterstwa Zagranicznego, w wielu krajach zorganizował Polskie Misje Katolickie, założył Towarzystwo Chrystusowe dla Wychodźców (aktualna nazwa: Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej), zgromadzenie zakonne, które dzisiaj sprawuje opieką duszpasterską nad Polakami w 18 krajach na 5 kontynentach. Dokonał także reorganizacji Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego. Jako Prymas powołał do istnienia Akcję Katolicką, dla której w 1931 r. napisał statuty. Troszcząc się o popularyzację społecznej nauki Kościoła, w 1933 r. utworzył Radę Społeczną przy Prymasie Polski. Przyczynił się do przygotowania i przeprowadzenia I Synodu Plenarnego w 1936 r.

W okresie II wojny światowej doświadczył wielu trudności i cierpień tułaczego życia. Po jej zakończeniu gorliwie organizował życie kościelne w Polsce, zwłaszcza na tzw. Ziemiach Odzyskanych. Po zawieszeniu przez Stolicę Apostolską unii personalnej archidiecezji gnieźnieńskiej i poznańskiej, a połączeniu Gniezna z Warszawą, w dniu 30 maja 1946 r. objął rządy w archidiecezji warszawskiej. Dnia 8 września 1946 r. na Jasnej Górze w obecności Episkopatu i miliona wiernych dokonał aktu poświęcenia Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi. Kościół w Polsce lata 1945-1948 - pod przewodnictwem Prymasa Hlonda - pozostawał „pod znakiem Maryi”, jubileuszu św. Wojciecha, rozpoczętej intronizacji Serca Jezusowego i krucjaty różańcowej. Te wydarzenia były praktycznym przygotowaniem Polski na okres, który nastąpił później. Inicjatywy kard. Hlonda prowadziły przede wszystkim do ugruntowania wiary i polskości, przeciwstawiania się fali laicyzacji i walce z religią. Powojenna działalność Kardynała Prymasa stojącego „na straży sumienia narodu” była przygotowaniem polskiego ducha do walki o jego prawdę w czasach trudnych dla polskiej religijności i państwowości. Jego pasterską działalność przerwała nagła choroba i śmierć.

Na prośbę zgromadzeń zakonnych związanych ze Sługą Bożym, jak też wiernych, metropolita gnieźnieński i warszawski Józef kard. Glemp, w oparciu o „nihil obstat” Kongregacji dla Spraw Świętych, danego w dniu 2 września 1991 r. (Prot. N. 1808, 1/91), dekretem z dnia 21 listopada 1991 r. (N. 3522/91/P.), zarządził rozpoczęcie procesu kanonizacji. Do przeprowadzenia procesu z ramienia delegatów biskupich zostali skierowani ks. Jan Bukowicz MIC oraz ks. Zygfryd Landowski, kapłan archidiecezji warszawskiej. Promotorem sprawiedliwości został mianowany o. Gabriel Bartoszewski OFMCap, notariuszem aktuariuszem ks. Kazimierz Papciak SSCC, notariuszem pomocniczym ks. Piotr Dzikowski SChr, zaś posłańcem sądowym ks. Sławomir Niemczewski SDB. Postulatorem sprawy został ks. Luigi Fiora SDB, zaś ks. Wojciech Necel SChr i ks. Henryk Skorowski SDB wicepostulatorami.

Pierwszemu posiedzeniu Trybunału, które odbyło się dnia 9 stycznia 1992 r. w Bazylice Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie, osobiście przewodniczył ordynariusz miejsca, Józef kard. Glemp. Mianowani przez Księdza Prymasa członkowie Trybunału złożyli przysięgę, zobowiązując się do wiernego wypełniania podjętych obowiązków i zachowania tajemnicy.

Prymas Polski Józef kard. Glemp w Słowie do wiernych w sprawie procesu kanonizacyjnego Sługi Bożego Augusta Kardynała Hlonda - zgodnie z przepisami prawa kanonicznego - poinformował wiernych o fakcie rozpoczęcia procesu kanonizacyjnego prosząc, aby wszyscy, którzy posiadają jego pisma lub inne informacje o jego życiu, zawiadomili o tym fakcie Kurię Metropolitalną Warszawską.

Proces na terenie archidiecezji trwał blisko 5 lat. W tym czasie Trybunał odbył 51 posiedzeń na terenie archidiecezji warszawskiej oraz - po uzyskaniu zgody odnośnych ordynariuszy - na terenie archidiecezji poznańskiej i katowickiej, gdzie przesłuchano bliskich krewnych Kardynała Hlonda. Trybunał działał także na terenie archidiecezji paryskiej i diecezji Mainz. Przed Trybunałem przesłuchano 43 świadków, w tym 41 świadków bezpośrednich (de visu - naocznych) oraz 2 świadków pośrednich (de auditu - ze słyszenia). W celu pełnego zobrazowania życia i świętości Sługi Bożego, na wniosek wicepostulatorów włączono do akt procesu 28 zeznań pozasądowych, złożonych pod przysięgą wobec przedstawicieli władz diecezjalnych lub zakonnych. Świadkowie ci nie mogli powtórzyć swoich zeznań, gdyż Trybunał rozpoczął działalność po ich śmierci. Łącznie, zatem świadków przesłuchanych przez sam Trybunał, jak i tych, którzy złożyli swoje zaprzysiężone zeznania pozasądowe było 70 osób. Wśród nich był 1 kardynał, 5 biskupów, 13 duchownych diecezjalnych, 22 salezjanów, 13 chrystusowców, 1 brat zakonny ze Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego, 4 siostry zakonne (w tym bratanica Sługi Bożego) i 11 świeckich (w tym 4 bliskich krewnych Kardynała).

Zgromadzone dokumenty można podzielić na trzy działy: dokumenty osobiste Sługi Bożego, pisma Sługi Bożego i pisma o Słudze Bożym. W wielu wypadkach są to pisma bibliograficzne, gdyż byłoby niemożliwe zgromadzić wszystkie. Pisma te zostały już w zasadzie zebrane wcześniej przez ks. Stanisława Kosińskiego SDB i umieszczone w 101 tomach, nazwanych Acta Hlondiana. Ponadto zostały opracowane, wyjaśnione i udokumentowane ważniejsze problemy z życia Sługi Bożego, które takiego pogłębienia wymagały. W końcowej fazie procesu notariuszem został mianowany ks. Jan Konieczny SChr.

Dnia 21 października 1996 r. dochodzenie kanoniczne prowadzone na terenie archidiecezji warszawskiej, dotyczące świętości życia i heroiczności cnót Augusta kard. Hlonda, zostało uroczyście zamknięte przez Prymasa Polski Józefa kard. Glempa, w Bazylice Archikatedralnej w Warszawie, miejscu doczesnego spoczynku Sługi Bożego. Metropolita warszawski, przy pomocy i współudziale promotora sprawiedliwości, zweryfikował wszystkie akta i dokumenty, które zostały zgromadzone w procesie. Akta zostały uznane za przygotowane w sposób odpowiedni i wystarczający, aby przesłać je do Rzymu. Ksiądz Prymas, jako ordynariusz miejsca, zatwierdził pracę Trybunału i zgromadzone akta procesu, zarządzając, aby akta oryginalne zostały opieczętowane, zalakowane i złożone w Archiwum Kurii Metropolitalnej z zastrzeżeniem, że nie mogą być nigdy otwarte bez pozwolenia Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Wszystkie poświadczone odpisy akt, również opieczętowane i zalakowane, zostały przewiezione do Rzymu, aby Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych mogła podjąć nad nimi dalszą pracę.

Obecnie w Rzymie w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych trwa przygotowanie Positio causa (obszerne studium historyczne dotyczące życia Sługi Bożego, mające na celu dostarczenie odpowiednich środków dowodowych do wykazania heroiczności cnót kandydata na ołtarze). Relatorem sprawy został mianowany o. Ambrosius Eszer OP. Dochodzeniu na etapie rzymskim w postępowaniu kanonizacyjnym Sługi Bożego Augusta Hlonda towarzyszy przekonanie wiernych o jego szczególnym orędownictwie przed Bogiem. Do postulatora docierają informacje o łaskach otrzymywanych przez jego wstawiennictwo. Na nowo przypominane i poznawane jest dziedzictwo Wielkiego Prymasa. Dnia 9 marca 2006 r. w Warszawie - w Archikatedrze Św. Jana Chrzciciela - dokonano translacji doczesnych szczątków Sługi Bożego Augusta Hlonda. Uroczystości – z udziałem kardynałów, arcybiskupów i biskupów uczestniczących w 335. zebraniu Konferencji Episkopatu Polski (wraz z zaproszonymi gośćmi: kard. Kazimierzem Świątkiem i biskupami z krajów b. Związku Radzieckiego) - przewodniczył Prymas Polski Józef kard. Glemp (zob. http://www.tchr.org/ahlond/translokacja/info.htm). Doczesne szczątki Sługi Bożego – spoczywające dotychczas w podziemiach świętojańskiej archikatedry – zostały złożone w kaplicy św. Jana Chrzciciela obok kaplicy, w której znajduje się sarkofag Sługi Bożego Stefana kard. Wyszyńskiego.

Proces kanonizacji Wielkiego Prymasa II Rzeczypospolitej - jak nazwał kard. Hlonda papież Jan Paweł II - jest dla Kościoła w Polsce jedną z form ukazania Kardynała Augusta jako wzoru postępowania nowych uczniów Chrystusa. Coraz powszechniejsze staje się przekonanie, że Sługa Boży August Hlond przez swoje wstawiennictwo wyprasza u Boga dalszych świadków wiary, tak koniecznych w trzecim tysiącleciu.

ks. Andrzej Orczykowski SChr

Odkrywanie kardynała Augusta Hlonda

Polonia włoska - biuletyn informacyjny. Postać kardynała Augusta Hlonda, Prymasa Polski, mimo licznych już badań naukowych, pozostaje w równym stopniu fascynująca, jak w pewnej mierze zagadkowa. Dobrze zatem się stało, że Stacja PAN w Rzymie, na czele z jej dyrektorem dr hab. Leszkiem Kukiem, podjęła się wspólnie z Salezjańskim Instytutem Historycznym w osobie ks. dra Stanisława Zimniaka SDB oraz przy udziale Ambasady RP przy Stolicy Apostolskiej zorganizowania sesji poświęconej temu wielkiemu duchownemu i mężowi stanu. Spotkanie w Stacji PAN miało miejsce 14 grudnia 2009.

August Hlond (ur. 5 lipca 1881 w Mysłowicach-Brzęczkowicach, zm. 22 października 1948 w Warszawie) - salezjanin, arcybiskup metropolita gnieźnieński i poznański (1926-1946), arcybiskup metropolita gnieźnieński i warszawski (1946-1948), kardynał, prymas Polski. Jako prymas wiele wysiłku włożył w organizację Akcji Katolickiej. W 1932 wraz z ks. Ignacym Posadzym utworzył Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej. Po wybuchu wojny, 19 września 1939 przybył do Watykanu. Działał tu na rzecz sprawy polskiej poprzez przemówienia w watykańskim radiu, udzielając wywiadów prasie oraz wykorzystując swoje wpływy osobiste. Najprawdopodobniej w związku z przygotowaniami Włoch do wojny z Francją musiał opuścić Rzym. Od 9 czerwca 1940 do 6 kwietnia 1943 przebywał w Lourdes, gdzie informował przywódców Zachodu o sytuacji w okupowanej Polsce. Zmuszony przez rząd Vichy przeniósł się do opactwa w Hautecombe koło Aix-les-Bains. 3 lutego 1944 aresztowany przez gestapo i internowany w Paryżu, a potem kolejno w klasztorach w Bar-le-Duc i Wiedenbrück (w Westfalii). W Paryżu był nakłaniany do podpisania kilku niemieckich odezw propagandowych skierowanych do Polaków, w zamian za zwolnienie. Propozycje te spotkały się ze zdecydowaną odmową kardynała oraz oskarżeniem Hitlera o spowodowanie tragedii narodu polskiego. Po wyzwoleniu przez Amerykanów udał się do Rzymu, skąd, w lipcu1945, wrócił do kraju. Zorganizował administrację kościelną na Ziemiach Zachodnich i zajął się odbudową kościołów Warszawy. 8 września 1946 w Częstochowie poświęcił naród polski Niepokalanemu Sercu Maryi Panny. Został pochowany w podziemiach Archikatedry św. Jana w Warszawie.

Rozpoczęło je wystąpienie ks. prof. Cosimo Semeraro SDB, wiceprzewodniczącego Papieskiego Komitetu Nauk Historycznych, który zwrócił uwagę na cechy łączące Piusa XII i kard. Augusta Hlonda oraz zbieżności w ich biografiach. Kard. Hlond nie tylko był bowiem kluczową postacią w historii Kościoła katolickiego na Ziemiach Polskich po I wojnie światowej, ale też zajmował liczącą się pozycję w ówczesnym Kolegium Kardynalskim. W dwudziestoleciu międzywojennym obydwaj kardynałowie Hlond i Pacelli wyróżniali się w gronie kardynalskim znajomością języków obcych, co predystynowało ich do podejmowania w imieniu papieża Piusa XI trudnych misji międzynarodowych. Obydwaj znali się dosyć dobrze i darzyli wzajemnym szacunkiem. Ks. Semeraro przedstawił wręcz tezę, że z dostępnej dokumentacji można wysnuć wniosek, iż kard. August Hlond odegrał decydującą rolę na konklawe, z którego 2 marca 1939 roku kard. Eugenio Pacelli wyszedł papieżem, przyjmując imię Piusa XII. Bezpośrednia znajomość i dostęp do papieża miały dla kard. Augusta Hlonda ogromne znaczenie w sytuacji wybuchu II wojny i po jej zakończeniu, gdy na nowo organizował on życie Kościoła w Polsce komunistycznej. Pierwszy wątek szeroko omówił w swoim wystąpieniu dr Witold Zahorski. Przedstawił on obszernie warunki życia i aktywność prymasa Hlonda w pierwszych miesiącach wojny w Rzymie, a następnie, od czerwca 1940 roku we Francji, gdzie przeżył wojnę w odosobnieniu. Niewątpliwie ten okres życia kard. Augusta Hlonda pozostaje najbardziej zagadkowy. Uczestnicy sesji nie powiedzieli jasno, ani dlaczego we wrześniu 1939 roku kard. Hlond opuścił wraz z najwyższymi władzami RP Polskę, ani też, dlaczego właściwie musiał potem wyjechać z Rzymu, a przede wszystkim z Watykanu w czerwcu 1940 roku. Ostatni okres życia i działalności kard. Augusta Hlonda: powrót z odosobnienia do Rzymu w 1945, pełnomocnictwa od Piusa XII dla odbudowania życia kościelnego w Polsce w jej nowych granicach, wizyty w Rzymie, a przede wszystkim jego pełna poświęcenia i zaangażowania praca nad odrodzeniem życia duchowego po II wojnie światowej, został obszernie i niezwykle kompetentnie przedstawiony przez ks. prof. Stanisława Wilka oraz przez prof. Jerzego Pietrzaka. Dwie obserwacje zasługują na szczególną uwagę. Po pierwsze, na co wskazał ks. prof. Stanisław Wilk, że kard. Hlond po swoim powrocie do Polski w 1945 roku, następnie co roku powracał do Rzymu, gdzie bardzo szybko uzyskiwał audiencje u Piusa XII i miał z nim długie rozmowy, w trakcie których mógł przedstawić sytuację, jaka panowała w Polsce. Wyklucza to jakąkolwiek samowolę w jego działaniu i nadużywanie przez niego pełnomocnictw papieskich na terenie Ziem Zachodnich, które znalazły się w granicach Polski po 1945 roku. Po wtóre, prof. Jerzy Pietrzak, odniósł się do obecnych w historiografii spekulacji o możliwym udziale komunistycznych służb bezpieczeństwa w nieudanej operacji chirurgicznej kard. Hlonda, która spowodowała jego śmierć. Otóż według dostępnych źródeł nie można postawić tezy o celowym działaniu komunistów, pragnących uśmiercenia prymasa Augusta Hlonda.Sesję dopełniły dwa referaty. W pierwszym z nich ks. Stanisław Zimniak SDB przypomniał stanowisko kard. Augusta Hlonda wobec totalitaryzmów niemieckiego i faszystowskiego, które wpisywało się w dokumenty papieskie i refleksję szeroko rozbudowaną przez papieża Piusa XI. Natomiast prof. Rudolf Grulich z Uniwersytetu w Giesse przedstawił obraz kard. Augusta Hlonda obecny w niemieckiej literaturze przedmiotu. Wystąpienie to wywołało duży oddźwięk wśród zgromadzonych na sali. Pokazało, że w historiografii niemieckiej funkcjonuje niezwykle uproszczony i jednostronny obraz kard. Hlonda jako swoistego likwidatora niemieckiego życia religijnego na terenach Ziem Zachodnich. W toku dyskusji, która wywiązała się po tym wystąpieniu, wyraźnie dała się odczuć potrzeba szerszej wymiany niemieckich i polskich środowisk historycznych, w celu pełniejszego przedstawienia dotychczasowego polskiego dorobku badawczego w środowiskach niemieckich. Sesję poświęconą kard. Augustowi Hlondowi w rzymskiej Stacji PAN należy uznać za bardzo udane przedsięwzięcie naukowe. Oprócz referentów byli na niej obecni: ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej Hanna Suchocka, abp Edward Nowak i abp Szczepan Wesoły oraz liczne grono zainteresowanych tematem.

Autor artykułu, Piotr Samerek jest radcą Ambasady RP przy Stolicy Apostolskiej

Ks. Czesław Kamiński TChr.: Kard. August Hlond

Kard. August Hlond - (1881 - 1948) 50 rocznica śmierci kard. Hlonda jest okazją, by przypomnieć jednego z najwybitniejszych Polaków, prawdziwego przywódcę duchowego Polski w latach 1926 - 1948. Nigdy nie wchodził w żadne kompromisy ze sprawującymi władzę. Bezkompromisowa postawa Księdza Prymasa w głoszeniu ewangelicznej prawdy była bardzo niewygodna dla komunistycznych władz. Z niewyjaśnionych do dzisiaj powodów, po udanej operacji wyrostka robaczkowego, na skutek infekcji niewiadomego pochodzenia, 22 października 1948 roku w szpitalu Sióstr Elżbietanek na Mokotowie umierał Prymas Polski, kard. August Hlond. Była godzina 10:30, gdy wydał ostatnie tchnienie. Kilka godzin wcześniej mówił do zgromadzonych przy jego łóżku: "W obliczu śmierci trzeba być radosnym. Wszystkich nas to spotka. Trzeba śmierć pogodnie przyjmować. Ona jest przejściem do lepszego życia. Jest drogą do wieczności". Odszedł na spotkanie z Chrystusem i Jego Matką, którą tak umiłował. Umarł w czasie, kiedy po ludzku rzecz biorąc, był Polsce najbardziej potrzebny: komunizm rozszerzał swoją walkę z religią, a w Budapeszcie sądzono prymasa Węgier Kard. Mindszentiego.

W przeddzień swojej śmierci, późnym wieczorem, kardynał Hlond dodawał otuchy swoim najbliższym współpracownikom, aby nie upadali na duchu w tym trudnym czasie terroru komunistycznego: "Nie traćcie nadziei. Lecz zwycięstwo jeśli przyjdzie - będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny. W tej walce, która się toczy między gromadą szatanów i Chrystusem, tych, którzy wierzą, że są wezwani, odwoła do nieba i będzie, jak chce sam Bóg. Walczcie z ufnością. Pod opieką błogosławionej Maryi Dziewicy pracujcie... Zwycięstwo wasze jest pewne. Niepokalana dopomoże wam do zwycięstwa".

Kardynał August Hlond był przekonany, że jedną z najważniejszych potrzeb Kościoła jest obrona przed tym uosobionym złem, którym jest szatan, a Matka Boża, jest największą nieprzyjaciółką, jaką Bóg przeciwstawił szatanowi. Dlatego, w duchu orędzia fatimskiego, 8 września 1946 r. Ksiądz Prymas wraz z całym Episkopatem w obecności miliona Polaków, na Jasnej Górze, dokonał aktu poświęcenia całej Polski Niepokalanemu Sercu Maryi. W ten sposób Polska stała się pierwszym krajem, po Portugalii, który tego aktu dokonał zgodnie z prośbą wypowiedzianą przez Matkę Bożą w Fatimie. Poprzez poświęcenie Niepokalanemu Sercu Maryi Polska weszła na fatimską drogę zawierzenia Maryi i wypełniania Jej próśb. Tak rozpoczęła się wyjątkowa droga Kościoła w Polsce, który jako jedyny w krajach komunistycznych zdołał zachować wyjątkowo duży obszar wolności i niezależności.

Kardynał A. Hlond w swoim nauczaniu wypowiadał prorocze słowa: "Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i różańcem. Trzeba ufać i modlić się. Jedyną broń, której Polska używając odniesie zwycięstwo - jest różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga. Polska będzie pierwsza, która dozna opieki Matki Bożej. Maryja obroni świat od zagłady zupełnej. Całym sercem wszyscy niech się zwracają z prośbą do Matki Najświętszej o pomoc i opiekę pod jej płaszczem. Nastąpi wielki triumf Serca Matki Bożej, po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad światem przez Polskę". Ksiądz Prymas uwrażliwiał kapłanów i wiernych, aby byli świadomi, że są w samym centrum dramatycznego zmagania się dobra ze złem. 16 sierpnia 1948 r. mówił:

"Jesteśmy świadkami zaciętej walki między państwem Bożym a państwem szatana. Wprawdzie walka ta stale się toczy bez zawieszenia broni, walka najdłuższa i najpowszechniejsza. Dziś jednak na oczach naszych toczy się ona tak zawzięcie jak nigdy. Z jednej strony odbywa się zdobywczy pochód Królestwa Chrystusowego, z drugiej zaś strony ciąży nad światem łapa szatana, tak zachłannie i perfidnie, jak to jeszcze nigdy nie bywało. Nowoczesne pogaństwo, opętane jakby kultem demona, odrzuciło wszelkie idee moralne, wymazało pojęcie człowieczeństwa. Upaja się wizją społeczeństwa, w którym już nie rozbrzmiewa imię Boże, a w którym pojęcie religii i moralności chrześcijańskiej są wytępione bezpowrotnie. Wyniki tej rozgrywki pomiędzy państwem Bożym a państwem szatana nie nastręcza wątpliwości. Kościół ma zapewnione zwycięstwo: "Bramy piekielne nie przemogą go" [Mt 16, 18]. Chodzi tylko o to, by każdy człowiek rzucił na szalę tego zwycięstwa zasługę swego moralnego czynu. Jeśli kto, to zwłaszcza my, kapłani Chrystusowcy, winniśmy w tej decydującej walce stanąć w pierwszych szeregach. Od nas zależy, by godzinę triumfu przyśpieszyć. Każdy z nas w tym boju ma wyznaczone stanowisko. Kto na wyznaczonym swoim posterunku nie daje z siebie wszystkiego, jest zdrajcą sprawy Bożej i naraża na niebezpieczeństwo innych. Kto zaś z tej walki z wygodnictwa się usuwa, jest dezerterem z szeregów oficerskich Chrystusa" (audiencja dla ks. Ignacego Posadzego, przełożonego generalnego Towarzystwa Chrystusowego).

Prymas Polski kardynał August Hlond urodził się 5 lipca 1881 r. w Brzęczkowicach pod Mysłowicami w rodzinie dróżnika kolejowego. W 1896 r. wstąpił do Towarzystwa Salezjańskiego, a po ukończeniu studiów na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie, w 1905 r. otrzymał święcenia kapłańskie w Krakowie. W 1922 r. Ojciec św. Pius XI mianuje ks. Hlonda administratorem apostolskim Górnego Śląska, a po trzech latach pierwszym biskupem ordynariuszem nowo utworzonej diecezji katowickiej. Urząd prymasa Polski objął w 1928 r., a więc 8 lat po odzyskaniu niepodległości a po 150 latach niewoli. Kraj był wyniszczony i rozbity na dzielnice, to wymagało intensywnej i zorganizowanej pracy. Zadanie, które stanęło przed nowym prymasem nie było łatwe. Wiadomo, że w czasach przełomowych siewcy kąkolu są liczniejsi niż kiedykolwiek. Dostrzec niebezpieczeństwo, otworzyć na nie wiernym oczy, podać sposoby obrony przed złem, to zadanie prawdziwego pasterza. Walka ze złem objawiła się w postępowaniu kard. A. Hlonda spokojnym i przemyślanym działaniem, ale najbardziej w pełnych zdecydowania i Bożej mądrości listach pasterskich, które nawet na czytających je dziś robią wrażenie, bo są nadal aktualne i jakby pisane do dzisiejszego człowieka.

List pasterski, który odbił się szerokim echem nie tylko w kraju ale i za granicą, mówił "O chrześcijańskich zasadach życia państwowego" (1932). Przetłumaczono go i wydano w pięciu językach. W treści i stylu podobny jest do encyklik papieskich. Daje on niezwykle klarowną naukę o stosunku Kościoła do państwa. Powstał w bardzo trudnym czasie, gdy w Berezie Kartuskiej działał obóz koncentracyjny dla przeciwników politycznych ówczesnej władzy, po przewrocie majowym 1926 r. Kardynał Hlond pisał: "W pojęciu liberalnym państwo nie uznaje Boga, nie liczy się z Nim pod żadnym względem, nie przyjmuje Jego praw etycznych, nie zważa na Jego religię, czyli jest zasadniczo bezwyznaniowe. Zwykle posuwa się dalej, staje się bezbożne... wykreśla Boga z Konstytucji, ruguje ze szkoły, wyrzuca z ustawodawstwa, a nawet kult Jego i wiarę prześladuje". Kardynał stawiał jasno sprawę stosunku Kościoła do państwa i demaskował niezwykle niebezpieczną działalność masonerii: "Podejrzenia, utrudnianie pracy, podkopywanie powagi, intrygi, nadzór policyjny i tyle innych, nieraz mało szlachetnych sposobów utrudniania pracy Kościoła - to nierzadko praktyki tych kół wolnomyślnych i wolnomularskich, które powodowane chorobliwą nienawiścią do Kościoła, gotowe poświęcić nawet bardzo wielkie wartości moralne narodu i kraju, byle skłócić państwo i Kościół".

Ośrodki masońskie propagowały ustawodawstwo wymierzone przeciwko rodzinie, proponując legalizację wolnych związków, pornografii, aborcji i antykoncepcji, argumentując przy tym, że katolickie zasady moralne ograniczają wolność człowieka.

Ksiądz Prymas zdecydowanie występował przeciwko tym próbom moralnej deprawacji narodu polskiego, uświadamiając, że rodzina jest najmniejszą komórką społeczną i jej rozpad jest zagrożeniem dla państwa i narodu. Wskazywał, że główną strategią walki masonerii z Bogiem i Kościołem jest demoralizacja, według zasady: dopiero wtedy upadnie wiara, gdy runie moralność.

Kardynał Hlond odważnie występował przeciwko przenikaniu masonerii do szkół i deprawowaniu młodzieży. Dosyć prężnie działał wtedy na kresach wschodnich tak zwany "Zakon Wyzwolenia" czyli Filarecki Związek Elsów. Młodzież, która do tej loży należała, była zobowiązana do angażowania się w "zwalczaniu religii i moralności chrześcijańskiej". Ksiądz Kardynał cytował oryginalne dokumenty tej masońskiej organizacji, aby demaskować jej prawdziwe cele i zadania. Między innymi loża ta nakładała na członków następujące zobowiązania: "Rycerz jest ślepym, nieczułym narzędziem w ręku swych starszych, spełnia wszystko, co mu każą nawet, jeśli mu to się wydaje zbrodnią. Nie drży na widok krwi a sam z przyjemnością sprząta ze świata każdego wroga. Kościół przede wszystkim katolicki i księży uważa za swych najgorszych wrogów".

Ksiądz Prymas wielokrotnie wskazywał na przykłady tragicznych skutków masońskiej deprawacji młodzieży. Słynne w owym czasie było wykrycie masońskiego związku w szkole w Święcianach na Wileńszczyźnie. Wpływ masońskich idei na młodzież tej szkoły był tragiczny, doprowadził do upadku moralności i niebywałego zdziczenia, połączonego z zamachami na życie, mordowania profesorów, ucieczkami z domu, pladze pornografii, oraz różnych satanistycznych praktyk.

W ten sposób, pod pozorem podniesienia poziomu kultury, wolnomularstwo stwarzało warunki dla "rozprzestrzeniania się satanizacji życia", ostrzegał kardynał Hlond. Ta zdecydowana akcja uświadamiania katolików o rzeczywistych celach masonerii spowodowała znaczne osłabienie wpływów lóż masońskich w przedwojennej Polsce.

Ksiądz Prymas wskazywał na wielkie zagrożenie dla moralności i życia religijnego płynące ze strony nie tylko masonerii ale i komunizmu, przestrzegając przed jego zgubnymi wpływami dla życia narodu i państwa. Kardynał Hlond uświadamiał wiernych, że wolnomularskie i komunistyczne ideały zacierania granic pomiędzy dobrem i złem są owocem "szatańskiej nienawiści do Boga". Dlatego "jedyną receptą uzdrowienia Polski" jest budowanie ładu społecznego na podstawowych zasadach moralności chrześcijańskiej oraz zdecydowane odcinanie się od wpływów idei propagujących całkowity rozkład moralny, niewiarę i naturalny deizm.

Cała działalność Sługi Bożego była przepojona troską o wieczne zbawienie dusz. Nie na darmo w swoim herbie biskupim umieścił hasło: Daj mi dusze, resztę zabierz. Taką troską obejmował Polaków nie tylko w kraju ale i przebywających na emigracji. Rozrzuceni po całym świecie, byli jak owce bez pasterza. Sługa Boży chciał okazać im szczególną swoją troskę pasterską i miłość. Jego alarmujące wołanie: Na wychodźstwie giną dusze polskie, było wyrazem jego zatroskania o ich zbawienie. Aby zapewnić duszpasterską opiekę dla polskich emigrantów, kardynał Hlond powołał do istnienia w 1932 r. misyjne zgromadzenie zakonne: Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej.

W 50-tą rocznicę śmierci Sługi Bożego Augusta Hlonda, wspominamy wspaniały dorobek Jego pasterskiej posługi. Był przykładem i wzorem za życia i był nim w najtrudniejszym momencie, w chwili śmierci. Jego śmierć zbiegła się z wprowadzeniem na urząd obecnego papieża Jana Pawia II. Ten sam miesiąc, ten sam dzień i prawie ta sama godzina, tylko 30 lat wcześniej.

22 października 1978 r. w dniu wprowadzenia na urząd papieża w godzinach przedpołudniowych Polacy obecni w Rzymie zebrali się w kościele św. Jana. Tam w czasie kazania kard. Stefan Wyszyński powiedział takie słowa: "Meldujemy ci Sługo Boży, kardynale Auguście, który tam klęczysz u tronu Matki Bożej. Powiedziałeś za życia, że "zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Maryi" - zwycięstwo przyszło, przyszło przez Maryję. Przyszło w 30 rocznicę śmierci Sługi Bożego Kardynała Augusta Hlonda".

Obecnie w Rzymie toczy się ostatni etap procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego kard. Augusta Hlonda. Zachęcamy do modlitwy za Jego pośrednictwem o uzdrowienie duchowe, fizyczne lub inne potrzebne łaski.

Boże, Nasz Ojcze, dziękuję Ci za to,
że dałeś naszej Ojczyźnie Kardynała
Augusta Hlonda, Biskupa i Prymasa Polski,
wielkiego i żarliwego czciciela Niepokalanej
Dziewicy, Matki Twojego Syna i naszej Matki
oraz, że uczyniłeś go troskliwym ojcem i
opiekunem Polonii Zagranicznej.
Racz wzbudzić i w moim sercu gorącą
miłość ku Tobie i synowską cześć
ku Maryi Wspomożycielce Wiernych,
a dla wsławienia Twego imienia racz
mi udzielić za wstawiennictwem
Kardynała Augusta łaski,
o którą pokornie proszę.

Ojcze nasz... Zdrowaś Maryjo...
Chwała Ojcu....

Ks. Czesław Kamiński TChr
"Miłujcie się" nr 9-10/1998

Znaczenie i aktualność Listów Pasterskich kardynała Augusta Hlonda

Znaczenie i aktualność Listów Pasterskich kardynała Augusta Hlonda: „O życie katolickie na Śląsku” (1924 r.), „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem” (1932 r.) to Praca nagrodzona w IV Ogólnopolskim Konkursie "Prymas Polski kard. August Hlond Bogu i Ojczyźnie".


I. Przesłanie kardynała Hlonda w czasach Jego życia


Kardynał August Hlond, wielki myśliciel katolicki XX wieku wzorowo wypełniając pasterski obowiązek stawał się podporą dla wiernych, na których czyhało wiele niebezpieczeństw – zwłaszcza tych niszczących duchową stronę człowieczeństwa, religijny zapał i zasady moralne.

Duchowe wsparcie słowem i przykładem zawsze było i jest potrzebne osobom wierzącym, gdyż mimo nawet największego ich zapału do pracy nad własną duszą i głęboką wiarą, świat wrogi duchowości (nie tylko chrześcijańskiej) różnymi drogami próbuje – niestety czasem mu się to udaje – wedrzeć do ludzkiego serca. Bez odpowiedniej wiedzy, bez odpowiedniego wykształcenia odparcie wielu ciosów słownych, argumentowanych niezbyt przychylnie dla wiary zasiewa w ludzkich sercach to żrące ziarno niepewności, które stopniowo wypalała inne ziarno, ziarno wiary.

Kardynał Hlond zdając sobie sprawę z zadania jakie miał do spełnienia, w Listach Pasterskich na Wielki Post w 1924 i 1932 roku dotknął problemu szerzenia się zgubniczego bezbożnictwa i braku wiary. Jako ważny czynnik dla odbudowy katolickiej moralności i wiary – zauważa – należy zainicjować istnieniu Akcji Katolickiej. W Liście Pasterskim „O życie katolickie na Śląsku” kardynał Hlond napisał: „I dla was wybiła godzina Akcji Katolickiej. Wynika to z naszych stosunków i z potrzeby naszego odrodzenia się [...]. W takiej chwili musi i nasz laikat ideę Akcji Katolickiej należycie zrozumieć i swym kapłanom pospieszyć z chętną i walną pomocą. Przede wszystkim powinni wszyscy sobie jasno zdać sprawę z tego, że nie chodzi tu o jakiś interes stanowy księży [...]. Tu chodzi o cały lud, o wszystkie nasze stosunki [...]. Każda taka ogólna sankcja tylko wtedy się udaje zupełnie, gdy ją ogół zrozumie i jako swoją sprawę weźmie w swoje ręce i jako swoje własne dzieło poprowadzi.”

W kolejnych dwóch, oddzielnych częściach tematu (II i III) postaram się ukazać treść Listów Pasterskich „O życie katolickie na Śląsku” i „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem”, aby z głębszą zrozumiałością odnaleźć w nich aktualność przesłania kardynała Augusta Hlonda na początku XXI wieku (część IV tematu).

II. O życie katolickie na Śląsku

U progu Wielkiego Postu 1924 roku August Hlond jako Administrator Apostolski, w Liście Pasterskim „O życie katolickie na Śląsku” zwrócił się do tamtejszych wiernych, aby przypomnieć sens tego okresu (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”:„Jest to zarazem czas umartwienia i pokuty za grzechy i dlatego nazywa się Wielkim Postem.”), a przede wszystkim zauważyć niekorzystną – można powiedzieć – dla katolickiego ducha zmianę stanu życia chrześcijańskiego na Śląsku oraz jego potrzeby (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”: „[...]korzystam z uwagi, z jaką mnie słuchacie, aby się z wami obszerniej zastanowić nad [...]stanem i potrzebami życia katolickiego na Śląsku. [...] Jeszcze się wszędzie u nas spotkać można z dawną wiarą i religijnością, która Śląskowi nadaje szczególną cechę, a lid nasz karmiła zdrowym duchem. Wszędzie znajdujemy ślady dawnych obyczajów [...]. A jednak jakżeż dzisiaj inaczej u nas, niż dawniej! Właśnie pod względem religijnym i moralnym o ileż tu dzisiaj gorzej niż w czasach, które jeszcze żywo pamiętamy!”).

Celem omawianego tu listu kardynała Hlonda nie był zamiar wypominania pewnej pustki w rozwoju religijności i zostawienia ich z tym samych. Próbował znaleźć przyczyny i określić drogę, która wyprowadzi lud Śląski z obecnego stanu istniejącej rzeczywistości. „Zrzucanie winy” ograniczył o wzrost kultury, gdyż ta nigdy nie jest w sprzeczności z wiarą i nie jest dla niej ograniczeniem postępu. Zauważył, iż „kultura bez wiary, to kształt bez duszy”. Jako niemożliwą przyczynę demoralizacji i niereligijności uznał wzmagające się uprzemysłowienie Śląska, gdyż wzrost religijnego poczucia wartości możliwy jest zarówno w krajach (regionach) rolniczych, jaki i w krajach uprzemysłowionych. Czas na wzrost w wirze odnaleźć należy w każdym położeniu swojego życia.

Jedną z przyczyn osłabienia w wirze kardynał Hlond uznał „wypadki dziejowe”, które przez polityczne rozbicie, gwałtowne uciski i osobowości garnące się do walki obniżyły znaczenie wiary i poziom moralności. Kardynał zauważa jednak, że nie jest to główna przyczyna problemu (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”: „[...] te następstwa wojny i wypadków powojennych [...] ustępują w miarę, jak się układają i ustalają nasze nowe stosunki kościelne. Umysły wracają do rozwagi. Porządek bierze górę nad nieładem i swawolą. Zło słabnie a coraz silniej występują piękne strony duszy śląskiej.”). Nie pomija tutaj właśnie tak obecnych współcześnie zagrożeń płynących z zachodu. To, co jawi się nam jako rozwój, fenomenalny krok poznania możliwości naszego umysłu, może przynieść jeszcze więcej niszczycielskiej siły, gdyż robi to w sposób podstępny i w pełni świadomy. Jak napisał: „[...] nie będzie u nas tego odrodzenia, do którego się zrywamy, jeśli nie powstrzymamy i nie odeprzemy tego groźnego zalewu”.

W sposób trafny wyżej podane przyczyny rozkwitu ateizmu nazywa „mętami”. Kardynał natyka się w tym liście jeszcze na jeden „męt”. Jest nim pojawienie się jakiejś odwróconej idei katolicyzmu, która w przeciwieństwie do naszej wiary jest – jak pisze – mglista i ciemna (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”: „Jakiś katolicyzm nieuchwytny [...] skostniały i niepraktykujący. Jakiś katolicyzm zwyczajowy, niby produkt tradycji narodowych i rodzinnych, który zna jeszcze opłatek wigilijny i święcone wielkanocne i pasterkę na Boże Narodzenie, ale prawie nic poza tym. Jakiś katolicyzm okolicznościowy, [...] wystąpić wypada w święta narodowe i na niektórych ustalonych obchodach. Jakiś katolicyzm modny, z którym nie można nie pokazać się na pogrzebie i na ślubie znajomych. Jakiś katolicyzm obliczony, którym partie posługiwać się mogą jako środkiem propagandy.”).

Inne jeszcze drogi do zagubienia ducha wiary, inne „męty” to sekty, różnego rodzaju organizacje i ruchy. Przez chorobliwą nienawiść do Kościoła katolickiego prowadzą z nim bezwzględną walkę. Nie tylko powodują one zmniejszenie wartości duchowych, ale także etyki naturalnej. (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”:„Podkopując nie tylko moralność katolicką, ale i etykę naturalną, szerzy przerażające rozpasanie obyczajów w dorosłych i w młodzieży, [...] zatraca się rozeznanie dobrego i złego.”)

Pomimo tych przeciwności życia w duchu chrześcijańskich zasad moralnych kardynał August Hlond zauważa, że jeszcze nie został zatracony duch religijny, duch, którego można jeszcze wykorzystać, aby odeprzeć wrogo nastawione podejście do Kościoła. Nawoływał: „Jak kiedyś nasi królowie w niebezpieczeństwie ojczyzny ogłaszali pospolite ruszenie i wtedy całe rycerstwo polskie siadało na koń i nastawiało piersi w obronie kraju, tak i ja dziś wzywam was wszystkich do świętej wyprawy w obronie wiary i Kościoła”, nawoływał do odrodzenia wiary wewnątrz duszy, każdego człowieka indywidualnie przez modlitewne zatopienie. (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”:„Duch Chrystusowy musi w duszy zrodzić owo poczucie katolickie i ów czuły zmysł kościelny, które w dziedzinie pojęć religijnych, niemal instynktownie rozeznają fałsz od prawdy. Duch wiary musi w duszy wychowywać owo światłe a wyraźne sumienie katolickie, które, stojąc na straży prawa bożego i katolickiej moralności, nie da się niczym ni zamącić, ni przytłumić.”). Przy odrodzeniu nie należy spodziewać się, że nastąpi ono od razu w szerszym gronie. Rozpocząć ono powinno się w rodzinnym domu, w którym „Odrodzenie odnowi tu wiarę i miłość, wzmocni jedność, ugruntuje święty obyczaj i wychowanie dzieci w bojaźni bożej”.

Jak już wcześniej wspomniałem nie jest zbytnio możliwe ubogacenie religijnego ducha bez odpowiedniej pomocy, bez wsparcia. Dlatego – zauważa kardynał Hlond – Akcja Katolicka oferowana przez kościół (z inicjatywy Ojca Świętego Piusa XI ustaliła się we Włoszech) organizacja ludzi świeckich. (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”:„I dla nas wybiła godzina Akcji Katolickiej. Wynika to z naszych stosunków i z potrzeby naszego odrodzenia się [...], nasz laikat ideę Akcji Katolickiej należycie powinien zrozumieć i swym kapłanom pospieszyć z chętną i wolną pomocą. [...] nie chodzi tu o jakiś interes stanowy księży [...] ale o cały lud, o wszystkie nasze stosunki, o ducha śląskiego dzisiaj i w przyszłości.”) Praca w tego typu przedsięwzięciu związana jest z ścisłą współpracą wiernych i ich pasterzu na terenie parafii. (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”: „Ma lud cały zbliżyć się do proboszcza i pod jego przewodnictwem uchwycić wszystkie siły katolickie parafii i użyć ich do zgodnego i skuteczniejszego oddziaływania w kierunku szczególnych potrzeb gminy.”)

Kardynał August Hlond zdaje sobie sprawę z tego, iż to przedsięwzięcie będzie wymagało od ludzi wiele wysiłku i ofiary, ale dla odrodzenia ducha wiary i chrześcijańskiej nadziei warto.

III. O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem


W Środę Popielcową 1932 roku August Hlond zwrócił się do wiernych z Listem Pasterskim „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem”. Już na początku zauważył, że „walka z Chrystusem nie wygasła z Jego ofiarą na Kalwarii, lecz wybuchła na nowo, gdy po zesłaniu Ducha Świętego rozpoczął się zwycięski pochód Jego krzyża poprzez świat”. Widoczne były wtedy – tak jak i obecnie – niepohamowane dążenie do zniszczenia zasad życia według kościelnych pouczeń, najlepiej zniszczenia całego kościoła i obecnych w nim autorytetów (Z listu pasterskiego „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem”: „Bezbożnicy wszelkich krajów chcieliby na szczytach pychy człowieczej urządzić nową Golgotę, wystawić tam na szyderstwa Chrystusa, żyjącego w swym Kościele, a potem skończyć na zawsze z Nim, z Jego Imieniem, z Jego Ewangelią, z Jego wpływem na życie ludów i na ducha dziejów.”) Świat schodząc na boczne drogi, ucieka od korzennych obyczajów i zasad. Na upadek skazuje wszystko co jest tak naprawdę wartościowe i piękne. August Hlond pisał: „Takie cele nęcą wolnomyślicieli, racjonalistów, wolnomularstwo, wyznawców ateistycznego materializmu, bezwyznaniowców. Tę chwilę gotuje laicyzm, który już dziś z wszystkim dziedzin życia zdziera znamiona i ślady religijne. Do tego zmierzają te filozofie i teorie, które ani w dziedzinie społecznej, ani w życiu publicznym nie uznają powagi prawa bożego. Nad tym już dziś pracują szerzyciele zepsucia i bezwstydu, niszczyciele rodziny, sekty, wrogowie Kościoła”.

Kardynał Hlond zauważył w Kościele katolickim jedyną opokę, która „zachowała pełną świadomość swego powołania”. Spoczął na nim wielki obowiązek obrony godnego życia rodziny. Należy podkreślić tu wartość jaką jest dusza, której wierności Kościół w szczególny sposób musi bronić. (Z listu pasterskiego „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem”: „Jedyny spór i to spór wielki, odwieczny, jaki prowadzi, to spór o Boga, Jego naukę i prawo, o wiarę, o sumienie i o swobodę swego działania. Inne walki ziemskie stara się łagodzić, ale się w nie wciągać nie pozwala [...].”)

Ważną uwagę kardynał zwrócił na stanowisko Kościoła w trudnych czasach. Mianowicie nie ma on w takich momentach uciekać od wiernych i walczyć o własne przetrwanie, lecz stawać w obronie najwyższych wartości i godności człowieka. Kardynał August Hlond nie pominął bezbożnictwa, którego kręgi nie omijały (i niestety wciąż nie omijają Polski). Występują one – jak zauważył kardynał – pod nazwą wolnomyślicielstwa. Jest to jednak rozpoznawalne przez wyczulone katolickie sumienia, wzrastające w wierze.

Najświętsza Maryja Panna zawsze prowadziła Kościół, który przetrwał wiele przeciwności. Dlatego – pisze kardynał Hlond - „tulmy się do niej”.


IV. Aktualność przesłania kardynała Hlonda

W wyżej omówionych Listach Pasterskich kardynała Augusta Hlonda nie trudno dopatrzyć się uniwersalności Jego przesłania dla współczesnej Polski (i nie jednego państwa Europy). Coraz modniejsze postawy zachodu nie omijają również naszej ojczyzny. Wdzierają się na nasze głęboko religijne tereny niszcząc – w imię naturalizmu i racjonalizmu – chrześcijańskie korzenie, paląc je od wewnątrz.

Pomimo, iż współcześnie nie mamy zagrożeń wynikających z walk i wojen toczonych z obcymi władzami nie omijają nas zagrożenia, które kardynał August Hlond nazywa „mętami” (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”: „[...] ledwo zabraliśmy się do naprawy szkód, wyrządzonych przez huragan, jaki na nas sprowadziły wypadki lat ostatnich, a już bije w nas inna wroga fala, o wiele groźniejsza. Bo nie bija na nas, jako ślepe następstwo tego, co było, ale pędzą ją na nas świadome siły i każą jej uderzać w nasze życie religijne z wyraźnym celem, aby podmyć gmach naszych wierzeń i zabagnić dziedzinę obyczajów. Idzie ta fala skądś daleko, [...] nie przybiera kształtu rozhukanych bałwanów, ale idzie ku nam z urokiem cichej laguny, raz świecąc połyskiem postępu umysłowego, innym razem przybierając koloryt wykwitu zachodniej kultury, to znowu lśniąc barwami ponętnymi zdobyczy społecznych.”) Zauważając je w okresie międzywojennym, również dzisiaj są obecne. Jakże aktualne są słowa, które zawarł w Liście Pasterskim „O życie katolickie na Śląsku”: „Pojęcie pornografii poczyna się zaliczać praktycznie do religijnych przesad. Na stolikach katolickich domów leżą niemożliwe pisma ilustrowane. Na ścianach wiszą u nich bezwstydne płótna. W salonach prowadzi się śliskie rozmowy. W biblioteczkach rodzinnych spotkać można najgorsze romanse, a brak zasad u pań pozwala się szerzyć modzie, która jest niepolska, a wzorując się na tymi, co jest najgorsze zagranicą, jest nieskromna i grzeszna, bo gorsząca, a często wprost obliczona na zmysłowe efekty”. To były dopiero obserwacje początków, ale obecnie jest znacznie sytuacja poważniejsza. I kolejne słowa bardzo aktualne: „Przyszedł do nas ten katolicyzm, który nie chodzi do kościoła, nie zapoznaje się ze swym proboszczem, nie zna nawet imienia panującego Papieża, a w praktycznymi życiu tak często nie zna zasad Chrystusowych”. Kiedyś podobne spostrzeżenia na polski katolicyzm były nieprawdopodobne, a zmiany które dokonywały się za czasów kardynała Hlonda dokonują się również teraz. Pojęcie nowej religii – jak opisał ją kardynał Hlond, można streścić – banalnej i niewymagającej jest współcześnie bardzo widoczne. Wielu bezkrytycznie podchodzi do życia, które w naszym gruntownym katolicyzmie jest niedopuszczalne. Umieją sobie wytłumaczyć je po swojemu, z poparciem „nowoczesności”. Takiej „nowoczesności”, w której nie ma miejsca na moralny porządek, boże prawo, zasady życia. Wszystko jest w niej bardzo chaotyczne. Jak mówi kardynał Hlond: „Stwarza sobie taką religię człowiek nieuczciwy i umie ją pogodzić z oszustwem i krzywdą bliźniego. Stwarza sobie taką religię człowiek występny i umie ją pogodzić z rozpustą, niewiernością małżeńską i rozwodem. Stwarza sobie taką religię nawet człowiek niereligijny i umie ją pogodzić z tym, że Kościoła nie zna i o Bogu nie pamięta”.

Bardziej jednak widoczna jest inna postawa wobec wiary, wobec Chrystusa i wobec w ogóle istnienia Boga. Kardynał Hlond w Liście Pasterskim „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem” zauważył, że obecnie postawa ludzka odznacza się tym, że na nowo chciałaby skazać Zbawiciela na krzyż, jest On tylko jakąś przeszkodą. Kościół musi wyjść naprzeciw przeciwnościom. (Z listu pasterskiego „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem”: „W naszych czasach ma ona wyjść na wielkie spotkanie przede wszystkim z armią bez bożniczą i powstrzymać jej postęp. Ma wyprowadzić tłumy z bezdusznego materializmu, ma życie narodów uzdrowić z laickiej hipnozy, ma w martwe czasy tchnąć ducha bożego. Ma przywrócić Królestwo Chrystusowe tak, gdzie je przemoc wyparła, utwierdzić tam, gdzie zagrożone. Ma na wszystkich szlakach apostolstwa ruszyć naprzód, odbudowywać, błędy naprawiać, skutki słabości i ospalstwa leczyć, dawne szkody wetować, a przede wszystkim nie słabnąć w rycerskim duchu, orężem sprawiedliwości (Rz 6,13) i zbroją światłości (Rz 13,12) wywalczać przyszłym pokoleniom wolność chwały synów bożych (Rz 8,21).”)

Bohater niniejszej rozprawy rozważa również, że nie wszystko jeszcze zaprzepaszczone. To także nie straciło sensu i aktualności nawet dziś. Nie brakuje ludzi, którzy ramie w ramię z Kościołem są gotów podążać na „duchową krucjatę” w obronie wiary. Jest ona prowadzona na zasadzie przykładnej miłości bliźniego, szczerej modlitwie i słowie wsparcia. Aby katolicki duch mógł się odrodzić w ugruntowanej formie, rodziny katolickiej od swojego wnętrza powinny uczyć porządku zgodnego z wiarą życia. (Z listu pasterskiego „O życie katolickie na Śląsku”: „Musi więc katolik i jako członek organizacji zawodowej, i jako mąż partii politycznej, jako poseł i jako senator, jako dziennikarz i jako urzędnik, postępować w myśl zasad katolickich. Czy na zebraniach przemawia, czy na konferencjach radzi, czy za swą partię walczy, czy w Sejmie głosuje, czy w redakcji pisze lub rozporządzenia wydaje, musi się trzymać tych samych zasad moralności chrześcijańskiej, które go w życiu prywatnym obowiązują.”)

Kardynał August Hlond – jak widzimy na przykładzie tych dwóch Listów Pasterskich – również dzisiaj przemawia do nas w sposób obecnie uniwersalny, jakby dotykając naszego stanu istnienia. Potrzebne nam jest to odrodzenie, o którym pisał kardynał Hlond. Świat, który dąży w niezbadane drogi, choć działając niby racjonalnie sam doprowadzi do swojego zgubienia. Nie dajmy wciągnąć się w ten nurt. Rozprawę tę pragnę zakończyć słowami kardynała Hlonda: „[...] wszyscy do tego odrodzenia przyczynić się musimy. Każdy niech się odrodzi w swej duszy. Każdy niech się odrodzi w swym praktycznym życiu prywatnym i publicznym. I co więcej, każdy niech się stanie tego odrodzenia apostołem”.

Bibliografia:
1. August Hlond List Pasterski „O życie katolickie na Śląsku” Katowice 1924
2. August Hlond List Pasterski „O zadaniach katolicyzmu wobec walki z Bogiem” Poznań 1932

Joanna Olbert: Prymas Polski ks. kardynał August Hlond

Całe życie i działalność Prymasa Polski kard. Augusta Hlonda było wypełnione służbą Bogu i Ojczyźnie, zapełnione modlitwą różańcową i pracą począwszy od lat dziecięcych, spędzonych w domu rodzinnym. Urodzony 5 lipca 1881 r w Brzęczkowicach w pobożnej rodzinie Jana i Marii Hlondów, w domu przepojonym żarliwą religijnością i patriotyzmem, z którego czwórka spośród jedenaściorga dzieci poszła za głosem powołania, wstępując w szeregi Zgromadzenia Salezjańskiego[1]. 10 lipca 1881 r. w kościele parafialnym w Mysłowicach August Hlond otrzymał Sakrament Chrztu Świętego.

W 1893 r., August przybył do Zakładu Salezjańskiego w Valsalice pod Turynem, a następnie do Lombriasco. Trzy lata później, w wieku 16 lat Hlond złożył śluby wieczyste na ręce bł. ks. Michele Rua. Podczas tej uroczystości, która miała miejsce w październiku 1897 r. (w uroczystość Matki Bożej Różańcowej), ks. Rua mówił: “Także dziś Matka Boża chce nas obdarzyć nowym podarkiem w postaci profesji zakonnej składanej przez tak liczną grupę nowicjuszy. Powinniśmy więc razem z wami żywić bezgraniczną ufność względem Maryi, powinniśmy być wszędzie apostołami nabożeństwa do Wspomożycielki Wiernych w zakładach, w oratoriach, kościołach, podczas rozmów, a nawet w korespondencji”[2].

Po złożeniu przez Augusta Hlonda ślubów wieczystych przełożeni Zgromadzenia oceniając wysoko jego zdolności oraz postawę zakonną, skierowali go na studia filozoficzne i teologiczne do Rzymu. Duchowy mistrz kleryka Augusta, ks. Giulio Barberis, kierując go na studia, w liście do opiekuna studentów salezjańskich ks. Cesarego Cagliero pisał: “Hlond August - jest Polakiem o wielkim umyśle, wielkiej cnocie, udaje mu się wszystko. Posiada charakter godny pozazdroszczenia: zawsze wesoły i nigdy o nic się nie obraża. Pozwól mu grać na pianinie, o ile nie odciąga go to od studiów”[3]. W dalszej części polecając wybranych nowicjuszy pisał: “przyjdzie czas, kiedy dostarczą chwały Towarzystwu”[4]. Współodpowiedzialny za formację duchową i intelektualną nowicjuszy ks. Emanuele Manassero, o młodym Auguście pisał: “Hlond to dusza wybrana, która, bez wzbudzania zazdrości, wznieca podziw i pobudza innych do dobrego czynu”[5]. Papieski Uniwersytet Gregoriański August Hlond ukończył z wyróżnieniem. Otrzymując promocję doktorską w lipcu 1900 r. kleryk August Hlond kładąc rękę na Ewangelii przysięgał: “że zawsze i ile sił starczy będzie bronić wiary i że zawsze i tylko dla większej chwały Bożej będzie posługiwał się odebranymi naukami”.

Po studiach został skierowany do pierwszej polskiej placówki salezjańskiej w Oświęcimiu. Tam pełnił posługę asystenta i nauczyciela. Jednocześnie komponował a także redagował pismo “Wiadomości Salezjańskie”. Pełniąc powyższe czynności kontynuował naukę[6] przygotowując się do upragnionego kapłaństwa. W sobotni poranek 23 września 1905 r. August Hlond otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bpa Anatola Nowaka w kościele SS. Wizytek w Krakowie. Swoją pierwszą Mszę Świętą prymicyjną odprawił w uroczystość Matki Bożej Różańcowej.

Kolejne lata to praca duszpastersko - wychowawcza w Oświęcimiu i Przemyślu - placówkach salezjańskich, połączona ze studiami na Uniwersytecie Jagiellońskim i Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie (germanistyka i polonistyka). W 1909 r. ks. August Hlond został przełożonym nowego Salezjańskiego Instytutu Wychowawczego w Wiedniu, gdzie równocześnie pełnił obowiązki radcy Inspektorii Austro - Węgierskiej, a następnie obowiązki Inspektora Prowincji Niemiecko - Węgierskiej z siedzibą w Wiedniu. Trzy lata później, 7 listopada 1922 r. papież Pius XI mianował ks. Augusta Hlonda Administratorem Apostolskim Górnego Śląska. Przed rozpoczęciem swego administrowania ks. Hlond udał się do Matki Bożej Piekarskiej, by tam przemodlić i zawierzyć Jej swoją osobę i duszpasterzowanie.

W pierwszym Liście Pasterskim pisał do wiernych: “ (...) Przychodzę do Was z jasnym i ustalonym programem. Pracowałem dotąd w Zgromadzeniu Salezjańskim pod hasłem: <> i z tymże hasłem, z wyraźnego polecenia Ojca Świętego przybywam do dusz waszych, które odtąd są powierzone mej pieczy i za które odtąd przed Bogiem odpowiadam. A więc zadaniem moim będzie prowadzić was drogą wiary i cnoty do Boga, do nieba, utwierdzając, krzepiąc, oświecając, podnosząc, ratując. Wszyscy mają prawo do mej miłości, do mej pracy i opieki i wszystkim chcę służyć, wszystkim się zająć, aby wszystkich Chrystusowi pozyskać. Przystępuję do tej pracy ze świadomością swego trudnego zadania, ale i z głęboką wiarą w pieczołowitość tej Opatrzności, która mi przez Zastępcę Chrystusa na ziemi powierzyła losy Kościoła śląskiego. Nie polegam więc na swych słabych siłach, ale pokładam swą ufność w Bogu i w pomocy Matki Najświętszej, której opiece się wraz z całym Kościołem na Śląsku w szczególniejszy sposób oddaję”[7].
Trzy lata później, w 1925 r. Ojciec Święty Pius XI mianował ks. Augusta Hlonda pierwszym biskupem nowo utworzonej diecezji katowickiej, a rok później, po śmierci kard. Edmunda Dalbora prekonizował na arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego oraz Prymasa Polski. W październiku 1926 r. odbył się ingres ks. abpa Hlonda do katedry gnieźnieńskiej i poznańskiej. 20 czerwca 1927 r. na tajnym konsystorzu Papież Pius XI podniósł abpa Augusta Hlonda do godności kardynalskiej. W dniu nominacji kard. Hlond w liście do Matki pisał: “Droga Mamo! Ojciec Święty, raczył mnie w łaskawości swojej zamianować dzisiaj Kardynałem Św. Rzymskiego Kościoła. W głębokim wzruszeniu zwracam się w tej chwili sercem i myślą ku Tobie, droga Mamo, i pierwszy list do Ciebie kreślę. Bo, kiedy rozważam dziwne drogi, którymi mnie Opatrzność prowadziła, zawsze mi przed oczyma duszy staje Twój obraz. Tyś umiejętniej od wielu uczonych pedagogów założyła w duszach swych dzieci mocny fundament życiowy, oparty silnie o wiarę, o prawo boże. Ponieważ sama szczerze modlić się umiałaś, wyuczyłaś nas łatwo i dobrze pacierza, z którego po dziś dzień czerpię moc i ufność w Bogu. (...) To też nie gdzie indziej, jak w szlachetności i dostojeństwie Twego prostego a Bogu oddanego serca jest początek owej drogi, którą mnie łaska boża prowadzi, a która mnie zawiodła do tego, co się potocznie nazywa godnościami, a co w naszym rodzinnym rozumieniu jest większym obowiązkiem pracy i poświęcenia. (...) Czule Ci za to dziękuję, żeś mi była dobrą matką i polecam się Twoim pobożnym modlitwom, bym się swą pracą mógł przysłużyć chwale bożej, pomyślności św. Kościoła i szczęściu Narodu”[8].

W przemówieniu wygłoszonym w rezydencji prymasowskiej w Gnieźnie nowy kardynał mówił: “(...) Wdzięcznym sercem przyjmuję wasze powitanie, a chwila, w której oddajecie hołd godności kardynalskiej, niechaj będzie dla was źródłem nauki. Purpura kardynalska oznacza krew męczeńską, która z Krzyżem św. spłynęła na świat cały. Kto tę purpurę otrzymał z rąk Namiestnika Chrystusowego, ten wziął na siebie obowiązek wstąpienia w ślady Chrystusa i w razie potrzeby złoży życie swoje za wiarę świętą. Ten ideał męczeństwa w imię wiary świętej niechaj i wam stale przyświeca. W zmienionych warunkach i wyście powinni być gotowi złożyć na ołtarzu waszej wiary wszystko co macie najdroższego, nawet życie. My Polacy - mówił dalej kard. Hlond - powinniśmy zawsze pamiętać, że religia katolicka jest nierozerwalnie złączona z uczuciem miłości dla naszej Ojczyzny. Nie wystarczy powiedzieć: jestem dobrym Polakiem, a przy tym być głuchym na odgłos dzwonów kościelnych; nie wystarczy powiedzieć: kocham swój kraj, a przy tym patrzeć okiem obojętnym na ten wspaniały przybytek Boży. Kto kraj swój kocha prawdziwie, ten łączy w swym sercu te dwa wzniosłe ideały: Bóg i Ojczyzna. Historia nasza wskazuje nam najwyraźniej, że cała kultura polska jest przepojona ścisłą łącznością tych ideałów”[9].

Wielką troską napawała Prymasa Polski emigracja polska rozsiana na całym świecie. Ją kard. Hlond chciał otoczyć wszelką opieką: duchową, materialną, kulturową. Po licznych, poprzedzonych modlitwą, przemyśleniach kard. Hlond zwrócił się do papieża Piusa XI, przedstawiając ideę założenia zgromadzenia zakonnego, które miałoby pełnić posługę wśród polskich emigrantów. Ojciec Święty poparł ten zamysł, wyrażając równocześnie zgodę na jego realizację. W czerwcu 1932 r. Kongregacja do Spraw Zakonnych udzieliła Prymasowi Polski pisemnej zgody na powstanie nowego zgromadzenia zakonnego, którego pełna nazwa brzmiała: Towarzystwo Chrystusowe dla Polskich Wychodźców (obecnie Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej). Z chwilą powołania Zgromadzenia kard. Hlond apelował do społeczeństwa: “Nikt nie może być obojętny na to, że czwarta część narodu żyje wśród obcych w trudnych i nienormalnych warunkach, wydana częstokroć na wyzysk i nędzę, narażona na wynarodowienie i zdziczenie. Z dnia na dzień kurczy się polskość na obczyźnie. Gwałtownie wzmaga się kryzys dusz polskich poza Krajem. Ratować dusze naszych braci polskich na wychodźctwie to nasz święty obowiązek katolicki i polski”[10].

Przez cały okres swojego posługiwania Prymas Polski kard. Hlond otaczał swoich wiernych wszechstronną opieką. Powołał m. in. Ligę Antyalkoholową, Ligę Katolicką, Akcję Katolicką, w celu pogłębienia katolickich zasad społecznych erygował Katolicką Szkołę Społeczną, Katolicką Szkołę Pielęgniarek, Studium Wychowawcze. Otwierał i uczestniczył w licznych zjazdach, konferencjach, kongresach, akademiach. Wspierał wszelkie inicjatywy, którym przyświecała służba Bogu i Ojczyźnie, poprzez konkretną pomoc człowiekowi. Publikował liczne listy pasterskie, pisma okolicznościowe, przemówienia, artykuły[11].

W przededniu II Wojny Światowej, odbywał kurację zdrowotną we Francji, na wieść, że sytuacja polityczna pogarsza się, wrócił do Polski. Wojna zastała Prymasa w Poznaniu. 2 września, w Telegramie do Prezydenta RP prof. Ignacego Mościckiego m. in. pisał: “Kościół katolicki w Polsce modli się o zwycięstwo naszego bohaterskiego oręża w dziejowej rozprawie o prawa Rzeczypospolitej, o polityczną wolność i religijne swobody”[12]. 6 września Prymas Polski odprawił uroczystą Mszę Świętą w Katedrze św. Jana w Warszawie, w intencji Ojczyzny. W nabożeństwie uczestniczył prawie cały Rząd RP, przedstawiciele Sejmu i Senatu. Po licznych rozmowach, postanowieniem władz cywilnych i podjęciem trudnej osobistej decyzji kard. Hlond udał się do Rzymu, aby tam poinformować papieża Piusa XII o sytuacji w Polsce. Wszelkie próby powrotu do kraju, podejmowane przez kard. Hlonda za pośrednictwem Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej nie powiodły się. Władze okupacyjne nie wydały pozwolenia na powrót Prymasa Polski do Poznania lub Warszawy. W czerwcu 1940 r. kard. Hlond opuścił Rzym i udał się do Francji, do Lourdes, gdzie przebywał do 1943 r. Kolejnym miejscem pobytu było opactwo Benedyktynów Hautecombe w Sabaudii, gdzie w lutym 1944 r. został aresztowany przez Niemców. Przez dwa miesiące przebywał w areszcie w gestapo w Paryżu, a następnie został przewieziony do kolejnego miejsca internowania, w którym pozostawał do chwili swojego wyzwolenia, tj. do 1 kwietnia 1945 r. Po odzyskaniu wolności udał się przez Paryż do Rzymu, a następnie do Polski. Do Poznania przybył 20 lipca 1945 r.

Podczas II Wojny Światowej i swojego przymusowego pobytu poza granicami Polski, kard. Hlond wygłaszał liczne przemówienia, odezwy, listy. Rozwinął działalność na rzecz okupowanego kraju, opiekował się uchodźcami i żołnierzami w obozach jenieckich, prowadził działalność duszpasterską i charytatywną. Dzięki jego zaangażowaniu w obronie męczonej Ojczyzny Ojciec Święty Pius XII w swojej encyklice Summi Pontificatus zamieścił fragment poświęcony uciemiężonej Polsce.

W jednej, z wygłoszonych za pośrednictwem Radia Watykańskiego odezw, kard. Hlond mówił: “(...) Ziemie nasze będą bardzo zagrożone niewiarą. Oby nie spustoszyła życia polskiego. Spodziewam się, że żadne bezbożnictwo nie zapuści korzeni w ziemi przesiąkniętej krwią długich pokoleń bojowników o ideę Chrystusową. Ale przejęty lękiem o duszę polską wołam: Rodacy strzeżcie się niewiary i jej propagandy. Duchem Chrystusowym odcinajcie się ostro od zalewu, by Polska w nim nie utonęła. Wiara i tym razem będzie ostoją ducha rodzimego i rodzimej myśli w potopie obczyzny. Pilnujcie i urabiajcie umysł i serce młodzieży. (...) I strzeżcie prawa bożego w całym życiu. Unikajcie grzechu, który sprowadza kary boskie. Pilnujcie czystości obyczajów. Skończcie całkowicie z nieszczęsnymi rozwodami, które strasznie obciążyły nasz rachunek win wobec sprawiedliwości bożej”. W dalszej części mówił: “ Nie zginęłaś Polsko. Imię twoje nieskalane i wielkie w świecie. Wszyscy wróżą ci pomyślne przeznaczenia, które chlubnie spełnisz jako naród wolny i jako cząstka dziedzictwa Chrystusowego. Na tej fali papieskiej, która z watykańskiego wzgórza płynie poprzez wszechświat jako zwiastunka prawdy, wołam do ciebie raz jeszcze: nie zginęłaś, Polsko. Nie zginęłaś, bo nie umarł Bóg. Bóg nie umarł i w swym czasie wkroczy w wielką rozprawę ludów i po swojemu przemówi. Z jego woli, w chwale i potędze zmartwychwstaniesz i szczęśliwa żyć będziesz - najdroższa Polsko - męczennico”[13].

Pod koniec 1942 r. opracował memoriał “O położeniu Kościoła katolickiego w Polsce po trzech latach okupacji hitlerowskiej 1939 - 1942”[14], w którym informował światową opinię publiczną o sytuacji w jakiej znalazła się okupowana Polska i Polacy.

Przed, wyżej już wspomnianym, powrotem do kraju 8 lipca 1945 r. kard. August Hlond otrzymał od Papieża Piusa XII, za pośrednictwem Kongregacji do Spraw Nadzwyczajnych Kościoła, nadzwyczajne ustne i pisemne pełnomocnictwa. Na początku sierpnia 1945 r. po spotkaniu z kard. Adamem Sapiehą podjął decyzję o reorganizacji kościelnej na Ziemiach Zachodnich i Północnych powołując do życia pięć administracji apostolskich.

Decyzją Ojca Świętego w czerwcu 1946 r. został Metropolitą Warszawskim.

Doniosłym wydarzeniem w życiu Kościoła i Narodu, był dzień 8 września 1946 r., kiedy to, w obecności Episkopatu Polski i miliona wiernych, Prymas Polski kard. August Hlond dokonał Aktu Poświęcenia Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi, podczas którego mówił: “Niepokalana Dziewico! Matko Boga Przeczysta! Jak ongiś po szwedzkim najeździe król Jan Kazimierz Ciebie za Patronkę i Królową Państwa obrał i Rzeczpospolitą Twojej szczególnej opiece i obronie polecił, tak w tę dziejową chwilę, my dzieci narodu polskiego, stajemy przed Twoim tronem z hołdem miłości, czci serdecznej i wdzięczności, Tobie i Twojemu Niepokalanemu Sercu poświęcamy siebie, naród cały i wskrzeszoną Rzeczypospolitą, obiecując Ci wierną służbę, oddanie zupełne oraz cześć dla Twych świątyń i ołtarzy. Synowi Twojemu, a naszemu Odkupicielowi ślubujemy dochowanie wierności Jego nauce i prawu, obronę Jego Ewangelii i Kościoła, szerzenie Jego Królestwa.
Pani i Królowo nasza! Pod Twoją obronę uciekamy się. Macierzyńską opieką otocz rodzinę polską i strzeż jej świętości.

Natchnij duchem nadprzyrodzonym i pobożnością naszą parafię; ochraniaj jej lud od grzechów i nieszczęść a pasterza umacniaj i uświęcaj swoimi łaskami. Narodowi polskiemu uproś stałość w wierze, świętość życia, zrozumienie posłannictw. Złącz go w zgodzie i bratniej miłości. Daj tej polskiej ziemi przesiąkłej krwią i łzami, spokojny i chwalebny byt w prawdzie, sprawiedliwości i wolności. Rzeczypospolitej Polskiej bądź Królową i Panią, natchnieniem i Patronką”[15].

13 października 1948 r. Prymas Polski nagle zachorował, kilka dni później - 21 października przyjął Sakrament Chorych i Wiatyk. W tym dniu mówił: “A teraz was błogosławię i waszą trzodę i wasz lud i Warszawę. Aby Królestwo Boże powiększało się (...) i osiągnęło zwycięstwo. Walczcie z ufnością! Pod opieką błogosławionej Maryi pracujcie! A po zwycięstwie nie zapomnijcie o mojej duszy. (...) Pracowałem dla Chrystusa i dla Polski i pracowałbym jeszcze, ale wszystko w ręku Boga i Matki Najświętszej.(...) Dziękuję Bogu za wszystkie łaski i dobrodziejstwa. Byłem kardynałem, a żyłem jak zakonnik... Módlcie się - uratować mnie może tylko cud Matki Najświętszej ... Siły szatańskie zwyciężyły moje ciało. Lecz wy walczcie dalej. Zwycięstwo wasze jest pewne. Niepokalana dopomoże wam do zwycięstwa. Nie rozpaczajcie! Nie rozpaczajcie! Lecz zwycięstwo gdy będzie, będzie zwycięstwem błogosławionej Maryi Dziewicy...”[16].

W piątek 22 października, w dniu swojej śmierci, Prymas Polski mówił: “Dzisiaj jest 22 października - dzień Matki Boskiej szczęśliwej śmierci. Błogosławieni umarli, którzy w Panu umierają! Niedługo napiszą: “Dnia dwudziestego drugiego października zmarł Kardynał August Hlond”... W obliczu śmierci trzeba być radosnym. Wszystkich nas to czeka. Trzeba śmierć pogodnie przyjmować. Ona jest przejściem do lepszego życia. Jest drogą do wieczności... (...) Zawsze pracowałem dla Kościoła, dla rozszerzenia Królestwa Bożego, dla Polski, dla dobra narodu polskiego. Byłem zawsze wiernym synem Kościoła Świętego i sumiennie spełniałem zlecenia Ojca Świętego, bo widziałem w nim zastępcę Chrystusa na ziemi. Zawsze kochałem Polskę i będę się w niebie za nią modlił”[17].

Polska utraciła w tym dniu Wielkie Kapłana, Zakonnika, Polaka. Arcybiskup Westminsteru kard. Bernard Griffin wyraził to w następujących słowach: “Polska straciła jednego z największych synów jakich zna historia; świat natchnionego Przewodnika; Kościół - wiernego sługę i wielkiego kapłana”[18].

9 stycznia 1992 r. Prymas Polski kard. Józef Glemp otworzył w Katedrze św. Jana proces beatyfikacyjny kard. Augusta Hlonda. Zamknięcie procesu nastąpiło 21 października 1996 r.

Przyjmijmy wskazania Prymasa Polski kard. Augusta Hlonda, który mówił:

“Nie ma dla Matki Bożej milszej, a dla ludzi skuteczniejszej modlitwy nad Różaniec.”

“Trzeba ufać i modlić się. Jedyna broń, której Polska używając odniesie zwycięstwo - jest różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga. Polska będzie pierwsza, która dozna opieki Matki Bożej. Maryja obroni świat od zagłady zupełnej. Całym sercem wszyscy niech zwracają się z prośbą do Matki Najświętszej o pomoc i opiekę pod Jej płaszczem.”

Joanna Olbert



Przypisy:

* 1. Ks. August, ks. Antoni, ks. Ignacy, koadiutor Klemens.
* 2. S. Kosiński, Młodzieńcze lata kardynała Augusta Hlonda 1893 - 1905, w: “Nasza Przeszłość”, t. 42 (1974), s. 85-86.
* 3. S. Zimniak, Dusza wybrana : salezjański rodowód Kardynała Augusta Hlonda Prymasa Polski, Warszawa - Rzym, 2003, s. 21.
* 4. Tamże. s. 21.
* 5. Tamże, s. 22.
* 6. Przygotowywał się do matury, równocześnie studiując prywatnie teologię.
* 7. A. Hlond, Na straży sumienia Narodu : wybór pism i przemówień, Ramsey 1951, s. 4
* 8. A. Hlond, Na straży sumienia Narodu..., s. 313.
* 9. A. Hlond, W służbie Boga..., s. 50.
* 10. I. Posadzy, Sylwetka duchowa ks. kardynała Augusta Hlonda, w: “Nasza Przeszłość”, t.42 (1974), s. 303-304.
* 11. Szczegółowe dane biograficzne zamieszczono na końcu książki.
* 12. A. Hlond, Nauczanie 1897 - 1948, t. 1 pod red. J. Koniecznego, Toruń 2003, s. 671.
* 13. A. Hlond, Na straży sumienia Narodu..., s. 257 - 259.
* 14. A. Hlond, Nauczanie, s. 729 - 755.
* 15. A. Hlond, Daj mi dusze : wybór pism i przemówień 1897 - 1948, oprac. S. Kosiński, Łódź 1979, s. 292.
* 16. Tamże, s. 316 - 317.
* 17. Tamże, s. 317 - 318.
* 18. S. Zimniak, Dusza wybrana..., s. 11.